Dlatego The Last of Us byłby idealną serią.

Wiele osób mantruje teraz, aby powstrzymać HBO przed uruchomieniem i naprawdę zrobić serial telewizyjny The Last of Us. Pomoglibyśmy z kilku powodów.

W towarzystwie niekoniecznie miłych słów wyraziłem swój szok i nagłe podekscytowanie, gdy po raz pierwszy zobaczyłem na czacie redakcyjnym wiadomość, że HBO planuje serial z The Last of Us. W 2014 roku Sony zapowiedziało już kinową adaptację, na co już nie mogłem się doczekać oklasków, ale słuchanie jej przez wiele lat oznaczało, że wielkie marzenia można było dość powoli puścić. Na szczęście zapomniano nie tylko o projekcie, kino odbiera marzenia w telewizji. Była też próba filmu animowanego, ale to też zostało skoszone przez Sony, więc po prostu wzdychaliśmy, ale byłoby miło mieć normalną przeróbkę, a nawet zupełnie nową historię osadzoną w tym świecie. I że może to być nawet seria? Cóż, przewyższa wszystkie moje marzenia!

Dlatego The Last of Us byłby idealną serią

Jeden film to za mało

Sony oczywiście nigdy nie powiedziało, że w ogóle nie będzie filmu, ale nieszczęście kina Uncharted jest tak wielkie, że ma się tendencję do zamrażania swoich pragnień. Trudno powiedzieć, że adaptacja zrobiona z gry wideo może być godna wrażeń z gry. Szczerze mówiąc, uważam, że jest to zadanie niemal nie do złamania, ponieważ trzeba by od razu postawić na stole coś sensownego, niezależnego, szerszego dla szerszego tłumu i zadowolić zagorzałych fanów produktu, którzy leją krew nawet w sieci jeśli pójdziesz, włosy bohatera są czesane. Grzeszna radość z pierwszego filmu Mortal Kombat, jak również całkiem poprawny zapis filmu Silent Hill, zapadły mi w pamięć tylko dla mnie, ale adaptacja mojej ulubionej gry Resident Evil była tak zniekształcona, że ​​nawet najbardziej zaślepiony fan uwielbienia mógł” trzymać moje serce.

Być może to może być pierwszy punkt mojej obecnej burzy mózgów: gra, która buduje poważniejszy świat, zwykle z długą narracją, nie jest najlepiej opowiedziana w filmie.

Dlatego The Last of Us byłby idealną serią

The Last of Us to jedna z najlepiej zbudowanych historii, jakie widzieliśmy w grze, zarówno postacie, jak i ich „rozwój postaci”, a przygoda z dramatem i liniową historią zapewniła wrażenia z kolejki górskiej, których nawet nie można porysowany o 90 -110 minut w wersji filmowej. To jedna rzecz dotycząca Neila Druckmanna, Bruce Straley, Emilia Schatz, Jacob Minkoff i Uwertura do oryginalnej gry, firmowana przez Ricky’ego Cambiera, pokonała większość filmów o inwazji zombie (lub innych podobnie przygnębiających stworzeń) w dynamice, reżyserii i dramacie, ale złożoność, przygnębiająca atmosfera i postacie rozwijającego się świata byłyby zbyt przez cały wieczór do filmu.

Niemożliwe Związek Joela i Ellie, tworzenie miłości, która może wytrzymać zniszczenie świata, można uporządkować za pomocą kilku scen akcji CGI i jednej linii Marvela, a obecna linia montażowa Hollywood w dużej mierze dyktuje ten kierunek. Jednocześnie HBO nigdy nie bało się bardziej stonowanych, głębszych produkcji i sukcesu serialu Czarnobyl w zakresie dobrej opowieści, nie udało nam się jeszcze wyrzucić popcornu z mózgów wszystkich. Tak więc kombinacja Druckman-Mazin wydaje się dość mocna, a ponieważ HBO i Sony znają słowa inne niż zysk, możemy poważnie liczyć na wystarczająco dramatyczne, poważnie brzmiące, silnie zorientowane na historię i postacie przetwarzanie. Mówi się, że czerpią z historii gry, a nawet z mającego wkrótce zadebiutować The Last of Us Part II.

Dlatego The Last of Us byłby idealną serią

Nie żywy trup

Spójrzmy prawdzie w oczy, na froncie zombie trudno dziś postawić na stole jakąkolwiek nowość merytoryczną. The Last of Us nawet nie przetwarza apokalipsy zombie, ale zawiera wszystkie główne elementy gatunku, klasyczną, płonącą światem historię, w której emocjonalna głębia bohaterów, ludzka paleta dobra i zła, adaptacja do zmienionego świat jest równie ważny jak narracja. Dzięki temu The Walking Dead będzie tak samo jak Days Gone (niezależnie od tego, jak wspaniała może być seria, nie potrafię tego nawet opisać słowami). Oczywiście fabuła Telltale, zwłaszcza z linią Lee-Clementine, może być bardziej chłonna niż ta pierwsza, a nie momentami dość groteskowy kierunek reprezentowany przez główny serial telewizyjny. Ważna jest już wiarygodność środowiska: w przypadku The Last of Us szybkie spalanie świata to niezbyt przyjazny człowiekowi szczep podobny do gatunku grzyba Cordyceps o cechach rozprzestrzeniania się wirusów (niestety jest to obecnie cień koronawirusa) zmiażdżył cywilizację w mgnieniu oka.

W przeciwieństwie do tego armia pełzających zombie nie powinna przynieść pełnego dzikiego zachodu za dekadę, wolelibyśmy przeczytać Powieść Maxa Brooksa World War Z – Zombie War wydaje się nieco bardziej realna.

Dlatego The Last of Us byłby idealną serią

Oczywiście zabawne, gdy kostki dyskutują o nieistniejącej apokalipsie zombie lub prawach świata superbohaterów, ale każda historia będzie tak autentyczna, jak jest w stanie pozostać spójna we własnym świecie i systemie reguł. The Last of Us również kładzie w tym nieskazitelny kawałek, świetną podstawę do opowiadania ludzkich dramatów i globalnych zjawisk. A przeciwnicy są na tym świecie znacznie bardziej przerażający, a ponadto mutują, więc działa bez poczucia zombie i Soundfamiliar z filmów „silne i szybkie stworzenia, które natychmiast atakują każdy dźwięk” para. Są doskonałym narzędziem do tworzenia napięcia, a sam człowiek, jako instynkt pozbawiony cywilizacyjnych granic, równie przygnębiająca sceneria tej tragedii, jest też świetną pożywką dla poczucia beznadziei. Nie, nie będzie to podnosząca na duchu ani płynąca z głębi serca podróż, ale gra też niczego takiego nie obiecywała, pamiętaj tylko o tej wielkiej, zmieszanej z kurzem zapowiedzi:

Gra I seria

Jakoś nie zaszkodziłoby lepsze zsynchronizowanie nakładających się platform w ramach franczyzy, jestem przekonany, że sukces serii Netflixes Butter mógłby przynieść CD Projekt RED jeszcze większe przychody, gdyby produkcja nie została wykonana całkowicie niezależnie od nich. Przy tak nagłym sukcesie włamania nowa gra na czas mogła rzucić jeszcze więcej na wciąż nieznaczną falę mody. W przypadku The Last of Us Sony trzyma wszystko w co najmniej jednej ręce, ale wciąż pojawia się pytanie, o ile lepiej wypadłaby druga część, która wkrótce ma zostać wydana, gdyby seria HBO była liderem jej premiery. Widać, że branża rozrywkowa już przenosi tłumy między platformami, a decydenci muszą traktować to coraz poważniej, ponieważ żyjemy w tak bogatym w bodźce środowisku, że trudno będzie w pełni podtrzymać zainteresowanie konsumentów. Na przykład nie wiemy, jak bardzo Pokémon – Pikachu, kino detektywistyczne, pomogło Pokémon Sword and Shield, wydanemu około pół roku po premierze filmu, wyprodukować najbardziej udany debiut z całej serii, ale z pewnością miał pozytywny wpływ na sprzedaż.

Nie ulega jednak wątpliwości, że adaptacja w rękach Sony Pictures Television i PlayStation Productions (mam nadzieję, że HBO faktycznie zamówi cały sezon i proces gdzieś nie popłynie) to doskonała okazja do zrobienia jednej z najlepszych historii w grach przemysł (i jego idealne zakończenie) dla tych, którzy nie są przyzwyczajeni do grania. To również zrodzi nowych graczy, którzy będą chcieli zagłębić się w ten świat. Mimo to każdy zakątek jest przerażający, przygnębiający i ściskający serce.

Dlatego The Last of Us byłby idealną serią