Widać, że fotografia to coś poważnego, ale jednocześnie to też musi być zabawne. Ponieważ zabawa w robienie zdjęć jest niezbędna do podtrzymania pasji do tej sztuki, a „zabawa w robienie zdjęć” może być doskonałym sposobem na odzyskanie naszej kreatywności. Dlatego zobaczymy serię zabawnych zajęć, które: pomóc ćwiczyć i w tym samym czasie rozwijać nasz talent fotograficzny.

Jakiś czas temu pokazaliśmy Wam rodzaj gymkhany do ćwiczenia fotografii, a także test polegający na zrobieniu dziesięciu różnych zdjęć w tym samym miejscu oraz kilku letnich ćwiczeń poprawiających jakość, ale tym razem pokażemy Wam rekomendacje, które fotograf Jason D. Little da w Lekkim Stalkingu i którym bardzo się z wami podzieliliśmy.

Jest to, jak już przewidywał tytuł, dziewięć gier myślałem o dodaj trochę zabawy do naszej praktyki fotograficznej. Ponieważ, jak mówi nam Jason, fotografia mogła stać się dla nas tylko biznesem lub czymś do wyrażania poważniejszych rzeczy (takich jak fotoreporterzy lub fotografia reklamacyjna), więc chodzi o odzyskanie tego, co pierwotnie sprawiło, że się w niej pokochaliśmy: „dobrze się bawiłeś robiąc ją, bo uwielbiałeś naciskać spust migawki. “

„Ograniczony dostęp”

Choć może się to wydawać dziwne, nakładanie ograniczeń jest czymś, co może wzmocnić naszą kreatywność, ponieważ zmusza nas do myślenia i działania inaczej niż zwykle. Dlatego możemy „zagrać” ograniczyć naszą praktykę fotograficzną na określony czas (co może oznaczać np. dzień, jeśli chcemy, aby był krótki, lub tydzień, jeśli chcemy go przedłużyć).

Ograniczenia zaproponowane przez autora są następujące: po pierwsze, że używamy tylko trybu ręcznego; następnie używamy tylko stałego celu; po tym, jak nie uwzględniamy osób na naszych zdjęciach; później robimy zdjęcia tylko w jednym miejscu; i wreszcie, że w kadrze zdjęcia jest tylko jedna osoba. To są ograniczenia, które proponuje Jason, chociaż komentuje również, że możemy dodać dowolne inne, które przyjdzie nam do głowy.

„Tuzin piekarzy”

Druga gra, którą proponuje fotograf, zatytułowana jest „Baker’s Dozen”, bo odwołuje się do wyrażenia, które w kulturze anglosaskiej oznacza trzynaście jednostek Czegoś. W tym przypadku chodzi o wykonanie serii zdjęć różniących się między sobą. Ograniczeniem jest to, że chodzi o robienie ich poprzez zatrzymanie się w dowolnym miejscu i bez robienia kroku w dowolnym kierunku.

Dziesięciu nieznajomych

Poniższe ćwiczenie jest podobne do tego, które pokazaliśmy ci dawno temu, ponieważ polega na proszeniu nieznajomych, aby pozwolili nam zrobić im portret. Oczywiście, jeśli to wyzwanie polegało na zrobieniu 30 portretów w dwie godziny, to co proponuje Jason jest prostsze: przejście przez znane miejsce i robić portrety osób, których nie znamy przed ukończeniem dziesięciu lat.

Dziesięć za jednego

Ta czynność nie mogłaby być łatwiejsza do zaplanowania, ale skomplikowana do przeprowadzenia. Chodzi o wzięcie dziesięć różnych zdjęć tej samej rzeczy lub osoby. Sposób, w jaki to zrobimy, będzie zależeć od tego, czy obiekt jest w stanie samodzielnie się poruszać, czy nie, ale niezależnie od tego my jako fotografowie musimy umieć skomponować dziesięć oryginalnych zdjęć, co niewątpliwie będzie wymagało dużej kreatywności.

Naśladowanie tego, co jest rzeczownikami gerund

Następną rzeczą jest wymyślenie ich zdjęcia znany na cały świat (na przykład w którymkolwiek z tych lub tych innych), wybierz jedno z naszych ulubionych wszech czasów lub, jeśli to się nie uda, poszukaj profesjonalnego zdjęcia, które uważamy za bardzo dobre. Następnie naszym zadaniem będzie spróbować odtworzyć go tak wiernie, jak to możliwe.

Własne włączenie

Następne ćwiczenie polega na włączeniu siebie w każdą scenę, którą chcemy sfotografować. Chodzi oczywiście o zrobienie czegoś więcej niż tylko selfie i włączenie się w obraz w sposób kreatywny, w taki sposób że nie wydajemy się nie na miejscu. Aby to zrobić, logicznie rzecz biorąc, potrzebujemy trochę sprzętu i zastosujemy się do kilku wskazówek, takich jak te, które podaliśmy tutaj.

Zupa alfabetyczna

Inne ćwiczenie, które być może już znasz, składa się z: zrób kompletny alfabet ze zdjęciami. Chodzi o to, że każde zdjęcie odpowiada jednej literze, które tam dowiadujemy, ćwiczenie, które, jak mówi fotograf, nie jest tak łatwe, jak się wydaje i prawdopodobnie zajmuje nam więcej czasu niż myślimy.

Zrób „fotopopurrí”

Kolejna gra, która jest nam proponowana, jest bardzo ciekawa. Polega na pisaniu pojedynczych słów lub krótkich fraz na kilku kartkach papieru. To, co piszemy, musi być związane z techniką fotograficzną lub być możliwymi tematami; takie rzeczy jak „drzewo”, „rozmycie ruchu”, „dzieło sztuki”, „akcja”, „głębia ostrości”, „cień”, „środki transportu”, „odbicie”.

Następnie należy włożyć kawałki papieru do kapelusza, torby lub innego rodzaju pojemnika, przesunąć i wziąć jeden z nich. Cokolwiek z nas wyjdzie, teraz będziemy tylko potrzebować chwyć aparat i graj.

Wirtualny film

Ostatnia gra to nałożenie, które przenosi nas w czasy fotografii chemicznej. Polega na zrobieniu sesji zdjęciowej z ograniczenie robienia tylko 24 lub 36 zdjęć, jak w najpopularniejszych kołowrotkach fotograficznych. Oczywiście chodzi o to, aby być selektywnym w tym, co robisz, a kiedy limit zostanie osiągnięty, przestań robić zdjęcia, ponieważ wyzwanie jest już zakończone.

Jak dotąd, co proponuje Jason D. Little, niektórzy ćwiczenia rozwijające nasze umiejętności i kreatywność w przebraniu zabawnych gier. Chodzi o to, że następnym razem, gdy będziemy potrzebować wyładowania lub przećwiczyć nowe umiejętności, ale nie chcemy czuć, że „ćwiczymy”, wypróbujmy niektóre (lub wszystkie) z nich…

Zdjęcie na okładce | Ciem onjeghuo