Jeśli Wouter nie przyjedzie do Japonii, Japonia przyjedzie do niego. Więc zamiast stawić czoła drugiej fali korony i złapać samolot, wziął bilet w jedną stronę do Ghost of Tsushima. Czy lepiej byłoby wziąć bilet powrotny, czy też japońską wyspę warto odwiedzić w nieskończoność?

Dla PU08/09 (w sklepach pod koniec tego miesiąca) Wouter napisał recenzję z zupełnie innym podejściem, ale oczywiście z tym samym wnioskiem i postacią.

Zanim dostałem się do Ghost of Tsushima, przypomniałem sobie ostatnią grę Sucker Punch. Jako rodzaj sprawdzenia rzeczywistości. Ponieważ myślałem, że InFamous: Second Son to prawdopodobnie jedna z najbardziej rozczarowujących kontynuacji w historii, ze światem piaskownicy, który wydawał się tak pusty, jak plaża Scheveningen w czasie korony. Ech… och czekaj, trochę zła analogia. W każdym razie o ostatnim InFamous zapomniałem bardzo szybko, gdy w Ghost of Tsushima przejechały pierwsze nadające się do ramek, absurdalnie piękne zdjęcia. Kiedy tęsknota za Japonią przeszła mi przez kręgosłup, próbowałem przebić się przez fotogeniczny wygląd Tsushimy, aby zobaczyć, czy pod spodem nie ma Drugiego Syna.

Duch Tsushimy lśni na powierzchni

Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek korzystał z trybu fotograficznego w grze tak często, jak z Ghost of Tsushima. Z wielką regularnością moja szczęka ponownie się otworzyła i nacisnąłem czteropunktowy przycisk w prawo, aby wybrać odpowiedni kąt, filtr i kolor dla panoramy, która sprawi, że uklękniesz w uwielbieniu. Można powiedzieć, że nie bez powodu pięć razy podróżowałem do Japonii i dlatego kraj ten zajął szczególne miejsce w moim sercu, co może mnie nieco subiektywizować. Ale nie sądzę, że ta gra jest niewiarygodnie piękna, a przynajmniej może być.

Wszystkie ekrany w tej recenzji są bardzo osobiście wykonane przez twojego skromnego recenzenta, co w rzeczywistości jest dość mylące. Ponieważ to nic innego jak przedstawienie powierzchni Ghost of Tsushima i oczywiście mam zamiar wejść głębiej. I niestety, kiedy to robię, natrafiam na jakąś brzydotę.

Samuraj czy ninja?

Ale zanim wpadnę w negatywną spiralę: najpierw kilka pozytywnych słów o Duchu Tsushimy. Na pięknych plażach, lasach, górach, bagnach, polach kwiatowych, wioskach, zamkach, posiadłościach i farmach Tsushimy można zrobić wiele jak honorowy samuraj, ale też z pewnością mniej dystyngowany ninja (lub ronin, samuraj bez mistrza). ) . Bohater Jin Sakai musi użyć wszelkich środków, aby oczyścić wyspę z inwazji mongolskiej, ponieważ sam musi uratować całe swoje miejsce urodzenia przed okupacją.

Może to być fakt, że Jin jest zmuszony ignorować zasady samurajów (Bushido), których nauczył go jego ojciec i wuj – obaj dość konserwatywni, jeśli chodzi o to, co wojownik robi ze swoją kataną. najciekawsze, co ta gra ma do zaoferowania pod względem fabuły. Ten konflikt jest jednym z rzadkich przypadków, kiedy Jin naprawdę coś czuje i dobrze wyjaśnia, co historycznie próbował być samurajem: honorowym, pełnym szacunku, lojalnym i odważnym wojownikiem, który zawsze chce się kontrolować. Um tak, ci kolesie z Bushido byli śmiertelnie poważni. Nic dziwnego, że Jin chce się trochę zabawić i wbić swoje wakizashi w szyję lub dwie!

Assassin’s Creed bez Animusa

Podobnie jak Batman: Arkham Asylum i Shadow of Mordor, Ghost of Tsushima jest również „oskarżany” o to, że wygląda jak Assassin’s Creed. I szczerze mówiąc, to wcale nie jest zaskakujące. Ponieważ ta gra jest również historycznie poprawna w jak największym stopniu i upuszcza gracza jako wszechstronnego wojownika w świecie piaskownicy. „Śmiało, graj”. Jednak zestaw narzędzi, który w tym dostajesz, drzewka umiejętności, ruchy, broń i możliwości ulepszania swojego ekwipunku, jest nieco bardziej imponujący niż przeciętny Assassin’s Creed. Nawet wtedy Odyseja, śmiem twierdzić! Wynika to przede wszystkim z ładniejszych, płynniejszych animacji walki, a po drugie dlatego, że system progresji jest dużo bardziej przejrzysty i ciekawszy. Ale jeśli spojrzysz na to z daleka zmrużonymi oczami, Ghost of Tsushima to całkiem AC w ​​feudalnej Japonii, bez tych wszystkich bzdur poza Anu… Animus. Assassin’s Creed po syndykacji.

Podobnie jak w Batmanie, Assassin’s Creed czy Mordorze, w Ghost Tsushima (zwykle) masz do wyboru zabijanie wrogów potajemnie lub twarzą w twarz. W tym drugim przypadku po prostu krzyczysz na nich z bezpiecznej odległości, zabawny system zwany „patem”, który daje ci szansę na natychmiastowe rozdzielenie kilku biednych dusz na pół, jeśli potrafisz poprawnie zmierzyć czas ataku. Jeśli odblokujesz określone ulepszenia lub masz na sobie określony sprzęt, możesz zarżnąć do czterech Mongołów lub bandytów od razu na początku bitwy. To sprawia, że ​​atakowanie osady przez frontowe drzwi jest o wiele bardziej atrakcyjne, tak jak zrobiłby to samuraj.

101 sposobów na zabicie

Ghost of Tsushima nie tylko wygląda jak Assassin’s Creed, ale także przypomina trochę Sekiro: Shadows Die Twice. I nie, nie dlatego, że obie gry mają ninja i samurajów, widać to dla siebie i nie muszę cię trzymać za nos. Mówię o systemie walki (mieczem). Nie chcę posuwać się tak daleko, aby Ghost of Tsushima’s był tak dobry jak Sekiro, bo wtedy mam na dachu fanów Soulslike, takich jak Samuel, ale parowanie, sposób, w jaki nieblokowalne ataki pojawiają się na obrazie, a nawet bar z „postawą”; będzie wyglądać całkiem znajomo, jeśli grałeś w grę z FromSoftware. I to dobrze, bo oznacza to, że walka na miecze działa ponadprzeciętnie. Coś, co szczególnie sprawdza się w Duels, najważniejszych momentach Ghost of Tushima. Pomyśl o nich jako o rodzaju walki z bossem, w której wszystkie inne gadżety są wyłączone, a stalowe iskry latają wokół. Są to spektakularne walki, które czasami są przyjemnie trudne na Trudnym.

Mówiąc o wszystkich innych gadżetach: jest ich niezliczona ilość. Na przykład w walce na miecze odblokowujesz różne „postawy”, które są odpowiednie dla określonych typów wrogów. Na przykład Postawa Wiatru działa najlepiej przeciwko włócznikom / halabardnikom i naprawdę, ponieważ ten błyskotliwy skok, który wykonuje Jin, w jednej chwili pokonuje długość tej długiej broni. Odblokowanie wszystkich postaw zajmuje trochę czasu i również musiałem się przyzwyczaić do ich używania, ale potem naprawdę się do tego przyzwyczaiłem i teraz używam go jako części kodu Bushido: religijnego.

Pudełko sztuczek Jina zawiera również łucznictwo z wieloma rodzajami strzał, bomby samoprzylepne, kunai (rodzaj gwiazd do rzucania), którymi można rzucać, petardy, dzwonki wiatrowe (nie pytaj), moja ulubiona bomba dymna i kilka innych niespodzianek które znajdziesz później w grze odblokuj i nie zepsuję. Jest to ogromny arsenał, a małą wadą jest to, że czasami mylisz przyciski: „Czy ta bomba czarnoprochowa była pod LT + lewy czteropunktowy przycisk, czy pod LR?”

Cud odkrycia

Przez pierwsze kilka godzin Ghost of Tsushima byłem całkowicie zafascynowany odkrywaniem pięknej wyspy, fabułą i walką. Później jednak zaczął wkradać się sandboksowy grind, misje ledwo zdołały zaskoczyć i zacząłem dostrzegać pęknięcia na pięknej powierzchni gry. Na przykład animacje nie walczących postaci niezależnych są naprawdę brzydkie w porównaniu do animacji Jina i jego przeciwników. Mogą wykonywać tylko kilka ruchów, takich jak skomlenie i niespokojne schylanie się, wszystkie mają ten sam chód, a ich twarze zwykle nie są widoczne z bliska. Ghost of Tsushima również często wykorzystuje tanią sztuczkę, aby pokazać tylko czarny obraz, jeśli nie poświęcono czasu i wysiłku na wykonanie animacji dla określonego ruchu. Na przykład, jeśli Jin wsiada do łodzi lub czołga się do beczki: zniknie do czerni. Bo tak, budżety w Sony też nie są nieograniczone. Łatwy do zrozumienia, ale trochę tani.

W pewnym momencie zaczęło mi świtać, że Ghost of Tsushima to tylko gra. Gra sandboksowa, czyli ograniczona liczbą reguł i w danym momencie nie ma prawie żadnych niespodzianek do zaoferowania. Misje są powtarzalne, a czasem nawet nudne (najgorszym punktem było to, że chodziłam z cmentarza na cmentarz ze starą babcią, dosłownie czekając, aż umrze od zamierzchłych czasów), 80. raz, gdy biegniesz za lisem, aby dostać się do kapliczki, nie jest bardzo ekscytujące i często nie chcę nawet ratować kolejnego chłopa przed bandytami. W pewnym momencie pracujesz nad inną listą piaskownicy i tak, jest w niej słowo „praca”.

Piękno Tsushima

Cała szopka na bambusowym kiju: Ghost of Tsushima próbuje czegoś innego w tym gatunku, więc generalnie lubię to w połowie pełni. Nie dzieje się tak dlatego, że natura mówi ci, gdzie masz iść, ponieważ w pewnym momencie te złote ptaki stają się dość irytujące, gdy przelatują przez miejsca, w których musisz galopować wokół nich. I bądźmy szczerzy, wiatr prowadzi cię do celu, to zabawna sztuczka, którą możesz dodać do powierzchownego piękna Ghost of Tsushima. Nie jest to spowodowane brutalną przemocą katan, które są przebijane przez ciała, ponieważ bez względu na to, jak niesamowita może być walka, nie jest ona lepsza od wspomnianego wcześniej Sekiro: Shadows Die Twice i „po prostu” dobra kombinacja sprytnie dobranych elementów .

Nie, to cichsze chwile i subtelniejsze rzeczy, w których Ghost of Tsushima naprawdę błyszczy. Kiedy Jin patrzy na naturę i robi haiku, na przykład, gdy kontempluje życie, zanurzając się w gorącej wodzie onsenu. To wiele różnych strojów, każdy z własnymi wzmocnieniami, które możesz odblokować, które są również dostępne w ogromnej gamie kolorów. To fajny nowy ruch, który odblokujesz i z powodzeniem wykorzystasz w praktyce, perfekcyjnie sparuj atak, zabij całą wioskę, nie będąc widzianym, lub odkryj piękny widok. Ghost of Tsushima może wyglądać jak gra Assassin’s Creed, ale przynajmniej nie jest to InFamous: Second Son w feudalnej Japonii.

Wniosek

WYNIK:

80 Ghost of Tsushima jest naprawdę piękny, ze stałymi obrazami, które wolisz powiesić na ścianie swojego pokoju tatami. Ale pod całą pompą jest to całkiem zwyczajny tytuł otwartego świata, który nieuchronnie staje się powtarzalny, tylko z lepszą walką i postępem niż przywykłeś do Assassin’s Creed. W Ghost of Tsushima jest wiele atrakcji, zwłaszcza jeśli nie możesz się doczekać kolejnej wizyty w Japonii! Ghost of Tsushima jest naprawdę piękny, ze stałymi obrazami, które wolisz powiesić na ścianie swojego pokoju tatami. Ale pod całą pompą jest to całkiem zwyczajny tytuł otwartego świata, który nieuchronnie staje się powtarzalny, tylko z lepszą walką i postępem niż przywykłeś do Assassin’s Creed. W Ghost of Tsushima jest wiele atrakcji, zwłaszcza jeśli nie możesz się doczekać kolejnej wizyty w Japonii!