Wielkie imperia historii zawsze odczuwały potrzebę: wybacz swoje bardziej agresywne działania tylko dla celów, takich jak samoobrona, walka z nadużyciami czy ochrona słabszych. Jednak za tymi uzasadnieniami często kryły się mniej wzniosłe motywy: żądza władzy, pieniędzy czy ekspansja terytorialna.

W cyfrowym świecie słabi są użytkownicy, nadużyciami jest marketing ich danych, a uzasadnioną obroną jest ochrona informacji osób korzystających z produktów Twojej firmy. W ten sposób Google uzasadnił swój środek, jakim jest położenie kresu plikom cookie stron trzecich w ciągu dwóch lat, ale za tymi szlachetnymi celami kryje się, według ekspertów konsultowanych przez Engadget, swój prawdziwy cel: skonsolidować kontrolę nad generowaniem i analizą danych oraz dążyć do niekwestionowanego i niemal monopolistycznego przywództwa w reklamie cyfrowej.

„Moim zdaniem nie jest to środek ochrony prywatności użytkowników, ale ma raczej związek z ustanowieniem ścisłej kontroli rynku przez Google. Jeśli widzisz informacje, które Google podaje z piaskownicy prywatności, możesz to wyraźnie zobaczyć Cały proces będzie kontrolowany przez Google, co zmieni cały system reklamy cyfrowej”, mówi Inés Arranz, profesor reklamy i marketingu cyfrowego na Uniwersytecie Nebrija.

Piaskownica prywatności to narzędzie, za pomocą którego Google teoretycznie będzie nadal umożliwiać reklamodawcom wyświetlanie odpowiednich reklam, a jednocześnie udostępnianie jak najmniejszej ilości informacji o użytkownikach. Jak wyjaśniła kalifornijska firma na swoim blogu, za jej pośrednictwem reklamodawcy będą mogli poprosić o informacje o osobach, które uzyskały dostęp do domeny, a piaskownica odpowie im ogólnymi informacjami wystarczająco szczegółowe, aby dać im wyobrażenie o użytkowniku, ale nie wystarczająco szczegółowe, aby naruszyć jego anonimowość.

Dla Davida de Matíasa, profesora marketingu cyfrowego w EAE Business School, ta miara Google posłuży do zwiększenia prywatności i bezpieczeństwa w nawigacji użytkownikaale należy wziąć pod uwagę, że mimo wszystko Twoje dane będą nadal krążyć, choć zamiast swobodnie między podmiotami trzecimi, kontrolowanymi przez amerykańską firmę.

„Użytkownicy odniosą korzyści, ponieważ ich dane będą lepiej chronione, ponieważ teoretycznie tylko Google będzie ich właścicielem. Ale Google będzie nadal z nich korzystać w zamian za oferowanie bezpłatnego dostępu do swoich usług: Chrome, Android, Gmail, Analytics itp. W ten sposób, po wyeliminowaniu bezpośredniej konkurencji, zostaną oni prawie sami w generowaniu i analizie danych ”, wyjaśnia.

Zatem, użytkownik będzie miał większą kontrolę nad własnymi informacjami krążącymi w sieciPonieważ będzie to w dużej mierze obsługiwane przez Google, a Twoje interakcje w Internecie będą bezpieczniejsze. Ponadto, ponieważ proces ten będzie trwał przez lata, nie nastąpi nagła zmiana, a osoby, które nadal korzystają z Chrome, nie powinny zauważyć żadnych zmian w nawigacji.

Jednak dla Massimiliano Riverso, eksperta ds. budowania linków i dyrektora generalnego Tetogo, eliminacja plików cookie stron trzecich również będzie miała negatywne konsekwencje dla użytkownika: „Chociaż zwiększy to ich poziom prywatności, istnieje ryzyko, że zaczną widzieć więcej reklam niezwiązanych z ich zainteresowaniami, co pogorszy jakość przeglądania Internetu”.

Ekstrema, którą potwierdza Sergio Vázquez, konsultant ds. marketingu cyfrowego: „Bez plików cookie stron trzecich kampanie remarketingowe też nie będą możliweponieważ nie będzie możliwe zapamiętanie, czy użytkownik odwiedził Twoją witrynę i nie będzie można zaoferować mu rabatu ani oferty zachęcającej do zakupu ”.

Strategia Google

Korzyści z usunięcia plików cookie innych firm w Chrome dla prywatności i bezpieczeństwa użytkownika są oczywiste. Google nie kłamie zatem, twierdząc, że ten środek będzie służył zwiększeniu ochrony osób korzystających z jego produktów. Ale wydaje się też jasne, że Głównymi beneficjentami tej inicjatywy będą kasy cyfrowego giganta.

Ronan Bardet, ekspert e-commerce i CEO Grupy EGI, często pracuje nad kampaniami reklamowymi, aby uwidocznić firmy e-commerce, które wymagają jego usług jako doradcy. Jak zaznacza, 90% cyfrowego ruchu biznesowego pochodzi z inwestycji w reklamęktóra w ostatnich latach bardzo wzrosła w głównych sieciach społecznościowych, zwłaszcza na Facebooku i Instagramie, ze szkodą dla Google.

Z tego powodu uważa, że ​​decyzja o wyeliminowaniu plików cookie stron trzecich w Chrome jest „dość agresywnym” posunięciem amerykańskiej firmy, która postawi innych graczy w reklamie cyfrowej w bardzo niekorzystnej sytuacji. Uważa, że ​​ta ofensywa jest „prawie próbą monopolu” w generowaniu i dystrybucji informacji o użytkownikach przez Google.

„Obecnie Google i Facebook odpowiadają za 60% przychodów z reklamy internetowej. Niemniej jednak, Google od lat buduje swój biznes na danych, jego prawdziwym skarbie, a dzięki tej decyzji umacnia swoją pozycję na tym rynku. Ponieważ wie, że przyszłość gospodarki cyfrowej to dane, to nowa ropa ”- mówi De Matías.

Zarówno De Matías, jak i Arranz zgadzają się, że pliki cookie stron trzecich przynoszą korzyści tylko bezpośredniej konkurencji Google, ponieważ Kalifornijczycy „mają inne sposoby, aby nas śledzić i uzyskać jeszcze więcej informacji niż za pomocą plików cookieMasz już wszystkie dane, których możesz potrzebować ”, mówi profesor na Uniwersytecie Nebrija. Tak więc tym posunięciem wzmacniają swój biznes i znacznie osłabiają rywali.

Jednak od Google podkreślają, że Privacy Sandbox jest inicjatywą open source, która nie będzie hostowana na serwerach cyfrowego giganta: „Chodzi o opracowanie zestawu otwartych standardów wśród wszystkich graczy w branży, aby zasadniczo poprawić prywatność firmy. „zdrowy” sposób w sieci, gdy wciąż jest reklama. Jego mechanizmy są wciąż testowane, ale Intencją Chrome jest udostępnienie ich tak, aby każda przeglądarka mogła je zaimplementować”.

Tym samym zaprzeczają, jakoby jest to formuła gromadzenia większej ilości danych na serwerach Google w porównaniu z serwerami stron trzecich i odrzucają zarzut, że dążą do monopolu na reklamę cyfrową. “Inne firmy, w tym firmy zajmujące się technologiami reklamowymi, już zaproponowały dodatkowe propozycjetakich jak Verizon w sprawie korzystania z RTB, pomiar konwersji Apple, pomiar cross-device i windy Facebooka czy Microsoft do audytu prywatności ”, wyjaśniają z firmy z Ameryki Północnej.

Transformacja reklamy internetowej

Wszyscy eksperci konsultowani przez SamaGame zgadzają się, że eliminacja plików cookie innych firm w Chrome będzie znacząco zmienić marketing reklamy internetowej.

Teraz narzędzia do analityki internetowej dostarczają nam dokładnych i wymiernych danych o wszystkich użytkownikach, którzy odwiedzają stronę, z wyjątkiem tych, którzy wyraźnie zablokowali przechowywanie plików cookies. Dane te pomagają nam analizować nasze kampanie, planować i definiować strategie. Bez nich proces pracy i komercjalizacja mediów zmieni się całkowicie ”, wyjaśnia Arranz.

Ale nie ma sensu rozpaczać. Zmiana nastąpi, ponieważ Google ma moc nadania tempa branży, choć pozostawił konkurencji dwa lata marginesu na myślenie o kontrataku. A są już tacy, którzy widzą w tym nowym scenariuszu możliwości dla innych aktorów, którzy do tej pory odgrywali drugorzędną rolę w dystrybucji cyfrowego tortu reklamowego.

„W celu masowych reklam firmy z dużymi bazami abonentów zyskają większą wartość dla reklamodawców. I tam media zaprezentują się jako świetna alternatywa. Pojawienie się cyfryzacji wpłynęło na nich bardzo negatywnie, ale wraz z eliminacją plików cookie stron trzecich i zmianami przewidzianymi przez Privacy Sandbox, prawdopodobnie wzrośnie konkurencyjność ich powierzchni reklamowych ”, wyjaśnia De Matías.

Bardet ze swojej strony wierzy również, że możliwości otworzą się przed nowymi narzędziami i sposobami pracy, alternatywnymi dla tych proponowanych przez Google: „Będziemy ewoluować w kierunku innych sposobów analizowania zachowań użytkowników w Internecie. Na pewno nastąpi zmiana technologiczna, która pozwoli na przekazywanie plików cookie i kontynuować optymalizację kampanii reklamowych w sieci ”.

Zmiana marketingu afiliacyjnego

Kolejna konsekwencja pomiaru Google dotyczy tak zwanego marketingu afiliacyjnego, narzędzia, które umożliwia różnym stronom internetowym reklamowanie produktów związanych z zainteresowaniami użytkownika, zawsze dzięki śledzeniu plików cookie, oraz zarabiać dzięki prowizji, jeśli dana osoba zdecyduje się na zakup produktu które widziałeś poprzez taką reklamę.

„Kiedy potencjalny kupujący kliknie link partnerski i przejdzie do witryny sprzedającego, odwiedzający otrzymuje plik cookie, który jest przechowywany, zapamięta go i przekaże prowizję właścicielowi strony internetowej, na której znajdowała się reklama, jeśli dokona zakupunawet jeśli zrobisz to podczas kolejnej wizyty bez użycia linku partnerskiego, którego użyłeś po raz pierwszy. Ale nie mając plików cookie, ta metoda również się zmieni ”, mówi Arranz.

Z tego powodu De Matías wyjaśnia, że ​​„przestrzenie przynależności do subskrypcji ponownie nabiorą znaczenia, co sprawi, że strony, które nie tworzą wartości znikają lub kontynuować działalność bez możliwości sprzedaży swojej powierzchni reklamowej ”.