Graddus ma raczej… wyrazisty smak dziczyzny. niektórzy mówią o złym guście, on sam woli mówić „słaba do gier z wgnieceniem”. w tym serialu próbuje wyjaśnić, skąd bierze się jego dziwna preferencja.

Stan rozkładu

W skrócie

W State of Decay nie jesteś samotnym supermanem przecinającym 17318716 zombie na pół za pomocą magicznego nożyc do żywopłotu. Nie: obowiązują tu twarde prawa, takie jak prawo najsilniejszych i śmierć = śmierć… Niedawno ukazała się druga część tej symulatora przetrwania i budowy, i chociaż jestem z tego powodu entuzjastycznie nastawiona, wypada ona przeciętnie w serwisie Metacritic .

Dlaczego jest to zaplanowane?

State of Decay 1 + 2 zawiera zombie. Mnóstwo zombie. Jednak cokolwiek tam jest, zawiera błędy. Wiele błędów. A wiecie, jak alergiczni są dziś na to gracze i dziennikarze! Wygląda na to, że takie rzeczy jak atmosfera, rozgrywka itp. nagle przestały mieć znaczenie, a ludzie tylko ślepo gapią się na techniczne niedoskonałości.

Oczywiście, kiedy mój samochód utknie za 3-centymetrowym kamieniem dzięki niespójnemu systemowi fizyki, z ust wyskakuje mi „hej cholera”. Ale czy to dlatego zostawiam za sobą w zasadzie świetną grę? NIE!

Dlaczego Graddus to lubi?

Jak powiedziałem wcześniej, atmosfera w State of Decay jest nie do pobicia. Ma ten amerykański klimat w stylu Walking Dead, który idealnie pasuje do plagi zombie i jest bardziej mrożący krew w żyłach niż handel kryptowalutami. Każde poszukiwanie zapasów jest przygodą samą w sobie, która w każdej chwili może przerodzić się w koszmar dzięki kuszącym systemowi wiecznej śmierci. Jaskółka.

Wzrosła

W skrócie

Czy znasz bajty Piranii? Ten niemiecki deweloper specjalizuje się w grach RPG Aldi, w tym Gothic i Risen. Podobno nie tylko ja połykam to jak słodkie ciasto, bo obie serie składają się z kilku części. Na przykład Risen kiedyś zaczynał jako pół-tradycyjna gra RPG fantasy, ale dwie najnowsze gry są zwieńczone pirackim sosem. Arrr!

Dlaczego jest to zaplanowane?

Brzmi jak powtarzająca się broń, ale jak prawie wszystkie gry w tej funkcji (i poprzedniej, jeśli o to chodzi), Risen nie jest technicznie * kaszlową * najbardziej dopracowaną grą. Pomyśl o drzewach z wyskakującymi liśćmi i spowalniającymi wrogów w ich animacjach. Najbardziej niepokojące, przynajmniej według krytyków takich jak Wouter (czyli człowiek, który nie przyznał Wiedźminowi 3 Złotej Nagrody), jest jednak niezwykle sztywne zachowanie NPC. I trzeba przyznać, że na przyjęciu dla pracowników lokalnego klubu dziewiarskiego spotkałem mniej sztywne postacie!

Dlaczego Graddus to lubi?

Może po prostu mam prowizję, ale nie uważam, że niezręczne zachowanie tych NPC jest w ogóle niepokojące. Wręcz przeciwnie: ma w sobie coś zabawnego. Poza tym jestem zbyt zajęty przekopywaniem się przez środowiska wypełnione po brzegi skarbami i tajemnicami, żeby naprawdę słuchać tych facetów.

Sniper duch-wojownik

W skrócie

Sniper: Ghost Warrior zaczynał jako liniowa strzelanka korytarzowa. Dopóki deweloper CI Games nie zdał sobie sprawy, że to nie pasuje do gry snajperskiej i zmienił ją w grę z otwartym światem z częścią trzecią. To, co zawsze pozostało, to tendencja do realizmu. Przy każdym strzale musisz liczyć się z odległością, wiatrem i opadem pocisku.

Dlaczego jest to zaplanowane?

Powiem szczerze: pierwszy Sniper: Ghost Warrior to potworność, która bardziej niż zasługuje na swoje ciemnoczerwone oceny. Poważnie nigdy nie grałem w grę, w której możesz szczekać na wroga przed jego kolegą bez jego wiedzy, ale w pierwszym Snajperze możesz. Część druga była nieco lepsza, ale wciąż dość zabużona, podczas gdy krytyka Sniper: Ghost Warrior 3 obraca się wokół słabej fabuły i powtarzalnych misji. Westchnienie. To nigdy nie jest w porządku…

Dlaczego Graddus to lubi?

Ta jedna misja w Modern Warfare, Sniper Elite, Wesley Snipes… Właściwie lubię wszystko ze skradaniem się/snajperem, w tym Sniper: Ghost Warrior. Szczególnie przemawia do mnie część trzecia: mogę naprawdę godzinami wędrować, mierzyć się ze złymi generałami i w międzyczasie zbierać trochę łupów. To coś w rodzaju antidotum w stylu zen na wszystkie ADHD CoD na tym świecie.

Przygody Disneylandu

W skrócie

Zapomnij o Kingdom Hearts 3; Disneyland Adventures to najlepsza gra Disneya! Przechodzisz przez prawie jeden na jednego odtworzonego parku rozrywki w Kalifornii, robisz zdjęcie z Mickeyem i Donaldem i krzyczysz swoją niebiańską chrypkę w Space Mountain. Czego więcej może chcieć (wnuczka) dziecko?!?

Dlaczego jest to zaplanowane?

Disneyland Adventures to nie do końca gra, którą pokazujesz znajomym. Chyba że mają 11 lat, oczywiście… Poza tym sama rozgrywka jest wątpliwa. To w zasadzie jedna wielka impreza fetch quest, podczas której wykonujesz banalne obowiązki, takie jak podlewanie roślin lub znajdowanie miodu dla Kubusia Puchatka. Minigry w atrakcjach oferują pewną różnorodność, ale nawet te w pewnym momencie stają się monotonne.

Dlaczego Graddus to lubi?

Od czasu do czasu wchodzę do sklepu z grami losowymi, wyłącznie w poszukiwaniu niejasnej gry. W ten sposób znalazłem Disneylyland Adventures i ani przez chwilę nie żałowałem zakupu. Właściwie myślę, że jestem w tym już od około 25 godzin! To wszystko jest tak cudownie słodkie, że naprawdę czujesz się jak dzień w Efteling lub Disneylandzie. I to bez hot-dogów za 25 dolarów!