Od prawie czterdziestu lat dostarcza kina lepsze niż lepsze, z jego nazwiskiem kojarzą się najwybitniejsze dzieła z gatunku filmów gangsterskich, ale Hollywood wciąż traktuje go jak macocha; jak długo trwa bunt między dyrektorem rebeliantów a fabryką marzeń?

92. Gala Oscarów odbyła się w poniedziałek o świcie, co z pewnością miało dla nas sporo niespodzianek, a także nowy rekord: Martin Scorsese był pierwszym reżyserem, który miał dwa filmy, które przyszły na ceremonię wręczenia nagród z dziesięcioma nominacjami, z czego nie udało mu się zamienić żadnego w nagrodę. Włosko-amerykański reżyser jest jednym z najbardziej cenionych artystów Hollywood, jednak Akademia nagrodziła go tylko raz za jego dotychczasową pracę. Jeśli przyjrzymy się twórczości legendarnego filmowca, widzimy, że zjawisko to towarzyszyło mu przez całą jego karierę, której ostatnia gala była tylko kolejnym etapem.

Świt bandytów

Rok 1973 to rok, w którym nazwisko Scorsese zostało dodane do listy aktorów międzynarodowego przemysłu filmowego, kiedy pojawiło się jego pierwsze poważne dzieło, Aljas Street, jeszcze trochę niedojrzałe, ale położyło podwaliny, jakie możemy znaleźć w późniejszych pracach reżysera . . Dwaj główni bohaterowie filmu, Harvey Keitel i Robert De Niro, już tutaj osiągnęli sukces, a nowojorskie półświatki otrzymały naturalistyczny portret, który wcześniej nie był szczególnie charakterystyczny.

Po zwróceniu na siebie uwagi ulicami Aljas musiał czekać trzy lata na prawdziwy przełom, jaki w końcu przyniósł taksówkarz. Przedstawiając piekło Travisa Brickle’a, weterana z Wietnamu, który został taksówkarzem, De Niro i Scorsese na stałe wpisali się w historię kina, nieprzypadkowo, kino zapoczątkowało także karierę Jodie Foster. Scorsese otrzymał Złotą Palmę dla Najlepszego Reżysera w Cannes, ale nie był nawet nominowany do Oscara w tej kategorii – Taksówkarz i tak otrzymał cztery nominacje, ale ostatecznie nie wygrał żadnej ze swoich kategorii.

Dekady na szczycie…

Cztery lata później kolejnym wybitnym dziełem udowodnił, że planuje wejść do rozpraw estetów filmowych nie tylko jako reżyser jednego filmu; bo w tym czasie pojawił się Wściekły Byk. Aby to zrobić, ponownie poprosił De Niro o główną rolę, który nabrał niesamowitej ilości mięśni, aby autentycznie ukształtować okrutnego boksera. Dla niego ten film przyniósł także drugiego Oscara (pierwszego otrzymał za Ojca chrzestnego II).

Film otrzymał łącznie osiem nominacji, a oprócz głównego bohatera film otrzymał także złotą statuetkę; chociaż był to pierwszy raz, kiedy Scorsese mogła przyjść na galę jako nominowana, ostatecznie opuściła ceremonię wręczenia nagród z pustymi rękami. I tak zaczął się wzór linii, który przetrwał ponad dwie dekady.

Po „Wściekły byk” pojawił się „Król komedii”, z którym reżyser spróbował swoich sił także w gatunku komediowym, co oczywiście na nowo utrwaliło. Choć film zyskał uznanie krytyków, widzowie nie byli pod wrażeniem utożsamiania się z psychopatą – ponownie w roli znakomitego De Niro – więc film zawiódł w kasie.

„Może nie spotkał się z dobrym przyjęciem, ponieważ wywarł poważne wrażenie na czymś, czego ludzie nie chcieli oglądać ani o czym w ogóle nie wiedzieć”.

aktor powiedział o filmie wiele lat później. Choć wiele artykułów napisało, że jest to jedna z najbardziej poruszających prac roku – i niewątpliwie jedna z najlepszych – Akademia nie odważyła się przyjąć nagrody za materialnie upadły film, więc nawet nie ubiegała się o nominację od nich, nie tak na BAFTA czy Cannes, gdzie zabrał go do nominacji Scorsese, tutaj też nie otrzymał prawdziwej nagrody.

…Wujek Oscar nie zebrał

Największego skandalu nie wywołał jednak ten film, ale ostatnie kuszenie Chrystusa, które w 1988 roku wysadziło opinię publiczną. Temat religijny do dziś jest tematem tabu, ale nakręcenie filmu o życiu Jezusa Chrystusa trzy dziesiątki lat temu nie podążanie za tym, co opisano w Biblii, było zdumiewającą śmiałością. Afera ogarnęła, kościoły zaatakowały film ze wszystkich stron, francuskie kino zostało podpalone przez fanatyków podczas seansu, a w wielu miejscach, m.in. na Węgrzech, zostało zdjęte z kin i telewizorów nawet po latach.

Niemniej jednak, lub właśnie z powodu negatywnej reklamy, film dobrze wypadł w kasie, a Scorsese był w stanie nominować innego nominowanego do Oscara, ale posąg mógł zostać odebrany przez Barry’ego Levinsona za znacznie mniej dzielącego Rainmana. I ten schemat po prostu się powtarzał: Szpilki, Przylądek Strach – Stopień Strachu, Kasyno, wszystkie wybitne – jeśli nie epokowe – filmy, ale Akademia uważała, że ​​ich reżyser nie jest godny Oscara. Najniższy punkt bez wątpienia przywitał nowojorskie zespoły, które otrzymały 10 nominacji za pracę z Leonardo DiCaprio w roli głównej, ale nie otrzymały nagrody w żadnej z kategorii.

Przebudzenie Akademii

W tym momencie wiele osób pytało już, co powinien robić Scorsese, aby ostatecznie został ukoronowany Oscarem. Na Aviator 2004 już wydawało się, że to, co miało się dziać lata temu, w końcu się wydarzyło, a reżyser, który napisał ważniejsze dzieła, zyskuje uznanie w Hollywood. Choć Aviator również obsypany był 5 nagrodami, ponownie dostał się tylko do jednej nominacji w kategorii reżyser.

Następnie pojawił się Brick, który ustawił takie nazwiska, jak Jack Nicholson, Leonardo DiCaprio, Matt Damon, Martin Sheen, Mark Wahlberg i Alec Baldwin. Parada gwiazd w końcu osiągnęła wymarzony efekt, a Martin Scorsese po tylu znakomitych filmach, wielu nominacjach i, miejmy nadzieję, gali odebrał wreszcie statuetkę. Nikt nie wątpił, że wyszedł dla niego, i chociaż Cegła zdecydowanie nie była jego najlepszym filmem, duże i małe Hollywood wybuchły w świętowaniu, kiedy reżyser w końcu stanął na scenie, trzymając nagrodę:

Na szczycie też nie musisz się zatrzymywać

Jak możemy wnioskować z tego, co zostało powiedziane do tej pory, Scorsese nie należy do tych, którzy porzucają swoje plany w wyniku porażki, ani nie wycofują się po sukcesie. Reżyser, mający ponad sześćdziesiąt lat, nadal dostarczał udane tytuły, takie jak „Wyspa burzy”, „Pomysłowy Hugo” czy „Wilk z Wall Street”, które odniosły sukces zarówno w oczach widzów, jak i krytyków. Chociaż kilka Oscarów zostało do kieszeni, w kategorii reżyserskiej, zamkniętej w tym roku przez Irlandczyka, która po zespołach nowojorskich ponownie spadła poniżej dziesięciu kategorii, powróciła długa kolejka nominacji bez nagrody.

Scorsese stwierdził niedawno, że może to być jego ostatni film, którego wcale nie podziwiamy, ponieważ w wieku 77 lat zarządzanie takim projektem jest prawdopodobnie coraz większym obciążeniem. Powiedział też, że na obecnym rynku kinowym ma coraz mniejsze pole manewru, ponieważ Irlandczyk również trafił na Netflix, ponieważ żadne z większych studiów nie chciało podjąć się tego projektu. Oczywiście nie możemy już oczekiwać od reżysera wielu nowych filmów, więc jest bardzo prawdopodobne, że jeden z najbardziej wpływowych reżyserów w historii kina odejdzie na emeryturę z tylko jednym Oscarem, co jest o wiele bardziej smutne dla Hollywood niż dla Martina Scorsese.