Losowe postacie, które zamieszkują Twój świat gry, co się dzieje i co robią przez cały dzień? Sven dowiaduje się o tym w tym serialu o życiu NPC. A zamiast robotycznych dinozaurów, tym razem Aloy będzie prześladować postapokaliptycznych plemion w grze Horizon Zero Dawn!

Hej, witaj z powrotem w kolejnej części życia NPC! Wiemy już, co NPC w Wiedźminie 3, GTA V, Assassin’s Creed Origins i Oblivionie mają na całe życie, a dziś prowadzimy dogłębne badania antropologiczne nad społecznością plemienną holenderskiej gry. Wszystkie poprzednie gry z tej serii miały coś wspólnego: twórcy mieli już spore doświadczenie w tworzeniu wiarygodnych mieszkańców. To jest oczywiście inne.

Po latach strzelanek Horizon jest pierwszym otwartym światem Guerrilla i wszyscy są zgodni: wykonali cholernie dobrą robotę! Ta kolorowa interpretacja postapokaliptycznego świata robi wrażenie, rozgrywka jest przyjemna, a fabuła jest całkiem przyjemna. Naprawdę świetne po raz pierwszy, ale czy zrozumieli tę kluczową część otwartego świata? Bo co właściwie robią NPC?

Gdzie są wszyscy?

Ze wszystkich gier, w których studiowałem NPC, ta jest zdecydowanie najmniej zaludniona. Nic dziwnego, po tak wielkiej apokalipsie robotów! Nie znam się na tyle, by wiedzieć dokładnie, jaki procent ludzkiej cywilizacji został zniszczony, ale niewiele zostało. Ci, którzy przeżyli, przynajmniej w tej części świata, wycofali się do małych grup i ponownie stali się rodzajem łowców-zbieraczy. Jednak ich ofiara ma teraz nieco wyższą zawartość metalu.

Ludzie żyją głównie w małych osadach, a poza nimi (zrobotyzowane lub inne) rządzi natura. Tak naprawdę nikogo tu na pustyni nie można zobaczyć. Jedyne, co napotkasz, to niektóre spokojnie pasące się roboty i niektóre dzikie zwierzęta z krwi i kości. Ponieważ Guerrilla zapewnił, że niesamowitość jest widoczna wszędzie, gdzie spojrzysz, mogę godzinami cieszyć się zapierającymi dech w piersiach widokami, fotogeniczną florą i pięknymi zachodami słońca, ale nie jestem tu po to. Zacznijmy od ludzi, których po raz pierwszy spotkasz w grze: plemienia, które nazywa siebie Nora.

Dziwni faceci, że Nora

Kiedy wchodzę z Aloy do największego miejsca Nory, od razu zauważam, że dzieje się coś dziwnego. Nie dokończyłem jeszcze gry i nie będę wdawał się w szczegóły techniczne spoilera, ale jasne jest, że Aloy osiągnęła teraz pewien status społeczny w tym kraju. Okazuje się, że jest jedynym tematem rozmowy, o którym ci ludzie mogą rozmawiać! W rzeczywistości prawdziwe rozmowy nie zgadzają się, bardziej luźne, niechciane komentarze.

Jeśli przez chwilę zignoruję ten bełkot i przyjrzę się wyłącznie temu, jak dalej się zachowują, nie wróży to dobrze ich stanowi psychicznemu. Nora nie śledzi. Byłem pierwszym, który ścigał ciekawie wyglądającą dzielną Norę, która musiała mieć coś ważnego do czynienia z całym tym grubym ekwipunkiem na plecach, ale nic nie mogło być dalsze od prawdy. Przez cały dzień chodzi tylko okrążenia i przez połowę czasu stoi nieruchomo, nic nie robiąc, razem ze swoimi identycznie wyglądającymi współplemieńcami.

Nie jedzą, nie śpią, nigdzie nie wchodzą, po prostu chodzą i stoją. Od czasu do czasu jeden pochyla się do przodu na podłodze, a inny chwyta się ławki i trochę głupio gapi się przed siebie. Mogą też dobrze się przytulać. Na pierwszy rzut oka scena ujmująca i pewnie ciepła w tych trudnych warunkach, ale jeśli wytrwają dzień i noc, robi się trochę dziwnie.


Zimno wyraźnie uderzyło w głowy tych biednych ludzi. Nieco dalej widzę nawet laskę, która grzeje się przy nieistniejącym ognisku. Wow, dość intensywne, aby zobaczyć, jak głęboko zapadła się ta dama. I nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc, bo wszyscy są zbyt zajęci gapieniem się w dal, zataczaniem się i przytulaniem. Smutny.

W cieplejsze miejsca

Ponieważ Nora najwyraźniej nie robią nic pożytecznego ze swoim życiem, postanawiam zostawić ich w spokoju i przenieść się na znacznie mniej zimny zachód. To tutaj żyją Carja, dumny lud, który prowadzi znacznie mniej prymitywny styl życia niż Nora. Gospodarują, rozumieją znaczenie gospodarki wodnej, a nawet zbudowali ogromne miasto z zaawansowanymi windami i ! Szybko podróżuję na ich pola za miastem, aby zobaczyć, jak uprawiają ziemię.

Będę na czas, bo jest ranek i niektórzy ludzie idą na początek dnia. W czymś w rodzaju stajni stoi stół, w którym serwowane jest śniadanie, aw środku śpi jeszcze kilka osób. Po śniadaniu po prostu zostawiają na wpół nadgryzione indycze nogi na stole i idą do pracy w polu. Jest dużo pracy przy uprawach takich jak melony i dynie, podczas gdy oni nie mogą powstrzymać się od tego, jak fantastyczne są Carja. Inni używają typowego języka chłopskiego, np. „Brud pod paznokciami, pot na plecach. Życie rolnika…”.

Kiedy zapada wieczór, mała grupka idzie razem zjeść przy stole, na którym wciąż leżą kości śniadania, gdzie ku mojemu zdziwieniu po cichu nadgryzają! Nie śledziłem tego, ale nie sądzę, że są to nawet ci sami ludzie, którzy byli dziś rano. Paskudny. Ignoruję to dla wygody i decyduję się pójść za nimi po obiedzie, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście gdzieś spać.

Magiczne Pola Kukurydzy?!

W stajni są tylko trzy łóżka, więc reszta naprawdę będzie musiała pójść gdzie indziej. Wydaje się, że też to robią, ale wtedy dzieje się coś szalonego. Idą kawałek po kawałku na pole kukurydzy, gdzie najpierw pomyślałem, że to najkrótsza droga do ich domu. Tylko, że w ogóle nie wracają do domu. Po prostu zostają w kukurydzy. Zaraz potem robi się jeszcze bardziej szaleńczo: jak tylko odwrócę kamerę i spojrzę ponownie, nagle nigdzie ich nie widać! Z dala! Zajebiście! Co? Jaki jest ten szalony sposób gry, który sprawia, że ​​NPC znikają!?

Chwilę później wstał staruszek ze stajni, robiący dokładnie to samo. Jak się przekonasz, zostaniesz spontanicznie wymazany z wirtualnej powierzchni ziemi, gdy właśnie obudziłeś się, żeby się wysikać. Teraz oczywiście od razu zacząłem się zastanawiać, skąd pochodzą ci wszyscy ludzie rano i tak, zgadliście, jak tylko znów się rozjaśnia, pierwsze samce i samice pojawiają się radośnie z kukurydzy! Dziwna historia.

Catering Meridian

W zdumieniu zostawiam za sobą „kukurydzianych samców” i udaję się na krótką wizytę do Meridianu, który powinien być tętniącym życiem sercem cywilizacji 31 ​​wieku. Mój wzrok przykuwa nieco bladego gościa, który idzie z miasta, niosąc skrzynkę ryb, której bardzo ciekawi mnie, dokąd ją zabierze. Dość często widziałem podnoszenie NPC w innych grach, których przedmioty często po prostu znikają, gdy tylko je gdzieś upuszczą, ale Horizon jest inny!

Jak się okazuje, zabiera skrzynkę tuż za bramą miasta do jakiejś placówki handlowej, kładzie ją na stosie innych skrzyń, przechodzi do kolejnego stosu i podnosi skrzynkę jabłek do miasta. Po powrocie do miasta odkłada skrzynkę i zabiera kolejną skrzynkę zgniłych jabłek! Dobra robota i jak dotąd najbardziej użyteczna rzecz, jaką ktoś robił na tym świecie. Że to się powtarza dzień i noc, a jego twarz całkowicie się zmieniła, jeśli nie zwracam uwagi, lubię tu przeoczyć.

Dobra, dość tych futurystycznych pierwotnych ludzi i ich bezużytecznej egzystencji! W mieście dzieje się niewiele więcej, a oni właściwie tylko trochę włóczą się po okolicy. Wolałbym wrócić do moich wielkich przyjaciół, dinozaurów-robotów, które przynajmniej reagują, kiedy wystrzeliwuję strzałę przez ich żywice. Krótko mówiąc, imponujący świat, dobra walka i fajna historia oraz wszystko, ale bardzo zmienne zachowanie NPC!

Za kulisami tam w Amsterdamie niewątpliwie są już zajęci sequelem Horizon Zero Dawn (Horizon One Afternoon?). Czy muszą radzić sobie trochę lepiej z wirtualnymi mieszkańcami, czy naprawdę nie dajesz sobie rady, co te dranie knują w grze? Daj nam znać w komentarzach!

SERIA ŻYCIA NPC:

wtorek, 17 lutego:
Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wtorek, 27 marca:
Grand Theft Auto V.

Wtorek, 24 kwietnia:
Assassin’s Creed Origins

wtorek, 15 maja:
The Elder Scrolls IV: Oblivion

Środa 20 czerwca:
Horyzont Zero Świt

Wtorek, 17 lipca:
Kingdom Come: Wyzwolenie