Po jednej stronie są niekończące się worki z pieniędzmi, a po drugiej złote posągi. A dla nas oba są naprawdę dobre.

Ostatnio trudno znaleźć adaptację filmową Marvela, która nie przekroczyłaby limitu marzeń miliarda dolarów (w zeszłym roku poprzeczkę tę gładko przeskoczyły Avengers: Endgame, Spiderman: Alien i Captain Marvel), prasa na prawdziwe pieniądze zdenerwować superbohaterów filmu, trochę się zmagać. W przeciwieństwie do tego, poważne uznanie zawodowe zasłużyły do ​​tej pory niemal wyłącznie filmy z bohaterami DC Comics, w szczególności trylogia Batmana Nolana i zeszłoroczny Joker. Od lat zastanawiamy się, dlaczego stał się dość wolnym Jokerem Nagrodzony Oscarem bad boy w komiksie, ale warto też opowiedzieć o tym, jak różni się ci dwaj giganci komiksu i co dla nas, widzów, oznacza to, że po jednej stronie stoją najpoważniejsze profesjonalne nagrody, a stos pieniędzy góruje nad wszystkimi. drogę do pozostałych zakątków. do nieba.

Podstawy komiksów

Dla laików świat komiksów Marvel Comics i DC Comics może wydawać się prawie podobny. W obu uniwersach superbohaterowie uwięzieni w kolorowych szmatach również ścigają kostiumowych złoczyńców we wszystkich odcieniach tęczy, a pod koniec przygód świat jest zawsze uratowany, a jeśli bohater ugryzie trawę, zostanie wskrzeszony w jakimś owiniętym karku sposób w ciągu kilku lat. Ta złota zasada obowiązywała nie tylko przez długi czas dla Bvela Barnesa w przypadku Marvela i drugiego Robina, Jasona Todda w DC, ale oni znów żyją dzisiaj, więc możemy śmiało powiedzieć, że nie ma wyjątków. Jeśli jednak zagłębimy się w twórczość obu wydawców, możemy zaobserwować dwie różne ścieżki z końca lat 80-tych. Istnieją również poważniej brzmiące historie o Marvelu, ale zasadniczo postacie wydawcy wciąż są zbudowane na klasycznych toposach superbohaterów. Nie ma z tym problemu, potrzeba więcej kolorowych, śmierdzących historii (podkreślam jeszcze raz, teraz to już tylko przeciętne, jest też mnóstwo naprawdę głębokich i poważnych, zmuszających do refleksji historii Marvela). W przypadku DC Comics to samo dotyczy zwłaszcza wieloznakowych przygód, komiksów zespołowych. W przypadku opowiadań solowych (a mam tu na myśli oczywiście głównie komiksy Batmana) dominuje znacznie bardziej ponury światopogląd, bardziej przygnębiający nastrój. W 1988 r. broszury takie jak A w Dziełach Zabójczego dowcipu, czy po prostu Śmierci w rodzinie, Alan Moore i Jim Starlin, nie musimy nawet iść dalej, żeby zrozumieć, co mam na myśli. Cóż, to właśnie te dwa aspekty odróżniają przeciętnego kandydata do Oscara od oszałamiającego widowni sukcesu kasowego.

Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że nie oznacza to, że można ustalić wyraźny ranking między Marvelem a DC Comics, ani wydawca nie jest lepszy, ani gorszy, opiera się on na osobistych preferencjach, aby zdecydować, które książeczki i postacie marki są komuś bliższe. Na przykład zdecydowanie wolę czytać publikacje Marvela, ale to po prostu dlatego, że doskonale zaspokajają moje codzienne potrzeby komiksowe. Jeśli pragnę innego stylu (a nadal jest to decyzja między Marvelem a DC, więc nie kupuję broszury Dark Horse lub Image), z radością wezmę z półki tom Batmana (może Watchment lub Sandman) , ale po długim dniu potrzebuję raczej Spidermana, aby wesoło wymachiwał siecią i wielokrotnie namaszczał usta niegodziwców, których pokonał tysiąc i jeden raz. I większość ludzi wybiera ten sposób również w dziedzinie filmu, ale zawód kapitalistyczny, Akademia, w ogóle tak nie działa.

Królowie dramatu

To nie przypadek, że dobrze jest z góry przewidzieć, które kina osiągną minimalną nominację do Oscara, a nawet można to odczuć konkretnie, gdy film (również) ma się wyróżniać na ceremoniach wręczenia nagród. Członkowie Akademii kochają dramat, a zwłaszcza dramaty postaci, i nie jest to jakaś dziwna perwersja, pragnienie depresji, ale po prostu sztuka, która jest zasadniczo trudna do oszacowania i zmierzenia, może lepiej wytłoczyć na pewnych płaszczyznach i dramatyczne role w przemysł filmowy. , w którym repertuar umiejętności aktora może być najbardziej wyeksponowany, to dramatyczny scenariusz, w którym nawet pisarze mogą najłatwiej (i tu w solidnych cytatach umieścić lekkość) wywrzeć trwałe wrażenie. Trylogia Nolana i Joker z 2019 roku też były opowieścią o cierpieniu, tylko pierwszym, oczywiście, raczej Batmanem, który był torturowany przez trzy filmy jak najbardziej, a ten drugi to kalwaria jednego chorego człowieka, mało prawdopodobna walka z niesprawiedliwy, obojętny, szyderczy i zły świat. Co to jest, jeśli nie doskonały materiał Oscara? Nawet w 1989 roku Batman Tima Burtona był bardziej przygnębiony (nie tylko z powodu gotyckiej scenerii) i krytyki społecznej niż jakiekolwiek przypadkowe kino Marvela, a to stale narastało przez lata.

Wielu obwiniało świat filmowy DC, największą wadę DCEU, za trzymanie się ponurego nastroju, aw niektórych przypadkach tak naprawdę nie działało. Nie sądzę, że chcesz dramatować film League of Truth, nie zamieniaj się w melancholię z kinem zespołowym z tyloma kolorowymi postaciami. Myślę, że Aquaman czy Shazam są dobrzy właśnie dlatego, że wyrzucił to ciasne przywiązanie, i dlatego, że byli pogodni i dowcipni, żeby wymagali tego tytułowi bohaterowie, bo też znaliśmy ich jako takich właśnie postaci na kartach komiksów.

Batman i Joker są jednak inni, gdyby zaczęli kręcić kołem żartów z nimi, prawdopodobnie wszyscy widzowie wybiegliby z kina, prawda.

W świetle tego wszystkiego nie dziwi, które kina DC zostały nagrodzone przez ten zawód, ani też nie dziwi, że filmy te i tak spisały się znakomicie finansowo; wyprodukował ponad piętnaście razy więcej niż Joker koszt strzelania (przyniósł 1,072 miliarda dolarów), skromniejszy Batman: Zaczyna się! a potem druga i trzecia część trylogii Nolana, Mroczny Rycerz i Mroczny Rycerz – Wniebowstąpienie, przekroczyły już granicę marzeń 1 miliarda dolarów (choć tylko trochę). Dramatyczne dzieło nasycone popkulturą (w końcu wciąż chodzi o adaptacje komiksów) z pewnością przyciągnie widzów. Jest jednak o wiele prostszy sposób (wyobraźcie sobie ponownie cytaty o rozmiarze) i, co ważniejsze dla studia produkcyjnego, znacznie bardziej lukratywny sposób.

Przepis Marvela

Od 2008 roku uniwersum Marvela zaskoczyło swoich fanów łącznie 23 filmami komiksowymi, w tym roku liczba ta wzrośnie do 25 wraz z Czarną Wdową i Wiecznym. Jednak tak naprawdę nie mogą pochwalić się poważniejszymi wyróżnieniami. Większość filmów Marvela była nominowana wyłącznie do nagród technicznych, bijąc wszystkie światowe rekordy z łączną kwotą 2,797 miliarda dolarów w Revenge: Endgame otrzymał pojedynczą nominację do Oscara za najlepsze efekty wizualne w 2020 roku, a także został odebrany w 1917 roku. Wyjątek Wśród propozycji liczyła się tylko Czarna Pantera, która również zdobyła trzy statuetki Oscara, z których wszystkie zostały nagrodzone w kategoriach technicznych, ale były też nominowane do nagrody dla najlepszego filmu, co samo w sobie jest ogromnym wyróżnieniem. Spójrzmy prawdzie w oczy, ciężko ocenić prawdziwą wagę filmu jako Europejczyka, a Oscar to wciąż amerykańska ceremonia wręczenia nagród. Zupełnie inny stosunek do tego kina mają amerykańscy widzowie (nieprzypadkowo większość swoich dochodów, dokładnie 52%, wyłącznie w USA) zarobili niż, powiedzmy, my Węgrzy.

Przeciętne kino Marvela jest prawie pod każdym względem ostrym kontrastem do przepisu na Oscara, który przeanalizowaliśmy wcześniej.

Zwykli widzowie natomiast nie są zebrani jak członkowie Akademii. Gatunek filmu o superbohaterach to epokowy trend, podobnie jak dawniej filmy akcji, a wcześniej zachodnie przygody przyciągały wszystkich do kin i ekranów telewizyjnych. Teraz chcemy tylko gapić się na superbohaterów, a co jeszcze powinniśmy odpocząć niż to, że Hulk uderza wszystkich w twarz, Iron Man idzie trochę fajnie, Thor kradnie kobiece serca, Kapitan Ameryka służy jako moralny kompas, mężczyźni z Czarnej Wdowy nie pozostań obojętny, Hawk.. jest tam z innymi. Oczywiście jestem teraz trochę zły, ale spójrz na to tylko dlatego, że nie zdradzam wielkiego sekretu tego, że sama kocham te filmy. Ustawili się tutaj na DVD i Blu-ray, obejrzałem ich niezliczoną ilość razy, a jeśli zobaczyłem któregoś z nich nie na pokazie prasowym, rzuciłem się po to do kina pierwszego dnia. Dla prawie wszystkich jest to niesamowita, spektakularna i, co najważniejsze, nieskończona zabawa. Nieprzypadkowo zbudowali z nimi spójny kinowy wszechświat, którego nigdy wcześniej nie widziano, a szczególnie to uwielbiam, z małymi małymi wskaźnikami, starannie rozmieszczonymi punktami połączeń i oczywiście komiksowymi błyskami, które mogą mnie wziąć na wagę. I oto cud, wiele milionów ludzi myśli częściowo lub w całości tak samo jak ja.

I wróciłbym do tego, że chociaż bardzo lubię komiksy DC, to wolę czytać wieczorami Marvela w domu. Tak jest również w przypadku filmów. Byłem pod wrażeniem Jokera, myślę, że to świetny film, ale trzymaj się go: nie obejrzę go zbyt wiele razy, co najwyżej, jeśli rzadko będę miał ochotę na takie doświadczenie filmowe, ponieważ cierpienia innych ludzi ( nawet jeśli tylko na ekranie) niekoniecznie są przyjemne. spojrzeć wstecz.

Więc spójrzmy prawdzie w oczy, DC nie jest ani lepszy, ani gorszy od filmu Marvela (podobnie jak komiks Marvela czy DC), a jednocześnie gusta i potrzeby Akademii i zwykłego widza nie są ani ważniejsze, ani gorsze, oni” ponownie po prostu zupełnie inny. Jest taki film, do którego puka wujek Oscar, i jest taki, na który widzowie rozdają pieniądze z całego świata. Jasne jest, który jest który.