W karierze wielu reżyserów przychodzi moment, w którym zasłużyli sobie na to, robiąc po prostu to, na co mają ochotę. Pedro Almodovara Od dawna mógł sobie na to pozwolić, bo przecież jest jednym z założycieli El Deseo, producentem wszystkich jego dzieł od 1987 roku, czyli od premiery „Prawa pożądania”. Właśnie w tym filmie po raz pierwszy zbliżył się do tekstu Jean Cocteau którą teraz swobodnie adaptuje w „The Human Voice”, swoim nowym filmie krótkometrażowym, a także jego pierwszej pracy nakręconej w języku angielskim, która pojawi się w tę środę 21 października do teatrów.

Filmowiec z La Manchy również zainspirował się tą historią, tworząc „Kobiety na skraju załamania nerwowego” i teraz zabiera go do swojej ziemi, aby zaoferować nam 30-minutowy film o aktorce Tilda Swinton staje się twoim wielkim sojusznikiem. Almodóvar nigdy nie ukrywa teatralnych korzeni „Ludzkiego głosu”, ale też nie poprzestaje na tym i drukuje pewne ekscesy nieobecne w jego najnowszych pracach, nie tracąc przy tym kontroli nad tym, co dzieje się na ekranie.

Ból utraconej miłości

To prawda, że ​​postać grana przez Swintona nie jest jedyną postacią, jaką widzimy na ekranie, ale to nie znaczy, że wszyscy inni, nawet jego były partner po drugiej stronie telefonu, którego nigdy nie słyszymy, to akcesoria , może z jedynym wyjątkiem: magazynem przemysłowym, w którym mieszka, w towarzystwie psa, który należy do tej starej miłości, której jeszcze nie potrafiła pokonać. Właściwie nie byłoby przesadą, jeśli powiem, że życie tyranizowane przez te uczucia wobec nieobecnej osobybędąc niezdolną do prawie niczego.

Wspomnienia te latają od pierwszej chwili, nawet gdy nie bardzo dobrze wiemy, co robi w sklepie żelaznym, gdzie kupuje siekierę, i rośnie stopniowo, z jakąś swoistą eksplozją, w której ta skłonność do nadmiaru, o której wspomniałem wcześniej, jest wyraźnie, aż wszystko kończy się rozmową telefoniczną. No, właściwie monolog, bo tylko jej słuchamy i to, co mówi, można mniej więcej z tego wywnioskować reakcje rewelacyjnego Swintona.

Oznacza to, że praktycznie cały „Ludzki głos” odbywa się w jednym miejscu, które idealnie mogłoby być scenerią sali teatralnej, ale Almodóvar stara się uciec przed etatyzmem w którym film krótkometrażowy mógł łatwo upaść, eksplorując sam statek, na którym toczą się one równolegle do postępującej emocjonalnej łzy jej bohatera. To wtedy wszystko jest bardziej wyważone, proponując emocjonalną podróż po stanie swojego charakteru.

Precyzyjna praca

W rzeczywistości ona sama wyznaje, że jej najbardziej drastyczne decyzje mają jasne uzasadnienie i to właśnie troska Almodóvara o zaktualizuj historię, aby nadać jej bardziej współczesne podejście, unikając możliwego poczucia uległości i zależności, aby jeszcze bardziej wzmocnić ten ból, który prowadzi do nieco pochopnych decyzji. Na początku może być tak, że kilkoma kłamstwami może zamaskować to, co cierpi, ale wkrótce psychologiczna ściana, którą próbował zbudować, upada

Prowadzi to do bycia „ludzkim głosem” w pewnym stopniu przerwa od ostatnich dzieł reżysera, gdzie dominowało bardziej zwięzłe i realistyczne, rozumiejąc to drugie jako bardziej umiarkowany sposób podejścia do historii. Tutaj również można zrozumieć ból, przez który przechodzi bohaterka, ale Almodóvar jest nieco bardziej zabawna w swoich reakcjach lub tym, co nam pokazuje, chociaż może to tylko to, co wywnioskujemy z jej kolekcji filmów.

W końcu „Ludzki głos” to melodramat, który ogranicza ból bohatera, a następnie ma tendencję do stopniowego i nieubłaganego jego rozdzierania. Wszystko to doskonale oddaje Swinton, który czyni swoją postać własną, jednocześnie mierząc w niepodważalny sposób emocje, które manifestuje, nie dając jednocześnie poczucia zbytniego wpływu pracy. Po prostu musiała to być ona.

W skrócie

„Ludzki głos” to niezbędna praca dla miłośników filmowca z La Mancha oraz zastrzyk świetnego kina w krótkim formacie na hiszpańskie billboardy. Może się zdarzyć, że pomimo wypuszczenia na rynek po obniżonej cenie, dziwne staje się płacić za obejrzenie krótkiego filmu na dużym ekranie, coś, co mogło nie istnieć w normalności przed koronawirusem, ale nie szukajmy trzech stóp do kota i ciesz się tym wspaniałym filmem krótkometrażowym.