Soulcalibur powraca! Wróć do początku swojej osi czasu, z powrotem do słynnej obsady, z powrotem do jej korzeni! I to sprawia, że ​​Samuel, który kocha serial od drugiej części, jest bardzo szczęśliwy. Jednakże?

Tak, Soulcalibur! Stary, kocham te gry. Atrakcyjność Tekkena, ale z zabawniejszą mechaniką, bardziej ekstrawaganckimi postaciami, jeszcze głupszą historią i bronią. Mnóstwo broni. Miecze, noże, sztylety, włócznie, kije, maczugi, topory, bicze i nie tylko. Również nie do końca ważne: Soulcalibur jest jednym z niewielu wojowników 3D, który jest w rzeczywistości 3D, w tym sensie, że głębia jest tak naprawdę ważna dla rozgrywki. W końcu jeden z trzech przycisków ataku, A, zapewnia ataki poziome, które są szczególnie dobre przeciwko postaciom, które próbują chodzić wokół ciebie. Ze wszystkich konkurencyjnych wojowników 3D Soulcalibur jest najmniej związany z osią X, co sprawia, że ​​seria to znacznie więcej niż „Tekken z mieczami”.

Japonia

Jednak minęło ponad 6,5 roku od czasu, gdy kontrowersyjny Soulcalibur V ujrzał światło dzienne. Bardzo mi się to podobało, ale wielu fanów nie mogło przeboleć faktu, że znaczna część znanej obsady została zastąpiona przez nowe, młodsze twarze. Przyczyniło się to do tego, że gra nie sprzedawała się tak, jak się spodziewano, co jest jednym z powodów, dla których ta nowa szósta odsłona (dla wygody zapomnimy o Soul Blade) odniosła „uszkodzenie” swojej poprzedniczki stara się zawrócić, głównie przywożąc starych znajomych ze stajni. Każdy, kto grał w Soulcalibur II w przeszłości, jak prawie każdy z GameCube, PS2 lub Xbox, rozpozna większość obsady. (I tak: na przykład memy Taki są wciąż gigantyczne, ale uspokój się. W końcu Japonia nie dba o wojowników sprawiedliwości społecznej.)

Super ataki

Rozgrywka również w dużej mierze pozostała taka sama. Walka nadal kręci się wokół wzajemnej gry, na przykład pomiędzy atakami poziomymi, pionowymi i kopnięciami, jak kamień, papier i nożyce. Super ataki na ostrze krytyczne z poprzedniej gry powracają, ale są jeszcze łatwiejsze: wystarczy nacisnąć prawy spust, gdy licznik jest pełny. Wchodzenie w dwa „ćwiartki” nie jest więc już konieczne; coś, co naprawdę docenią nowicjusze. Jeśli chodzi o obsadę i rozgrywkę, z pewnością możemy powiedzieć, że Soulcalibur powrócił do swoich korzeni w części szóstej; każdy, kto kiedykolwiek grał w poprzednią grę, od razu poczuje się tu jak ryba w wodzie.

Szef

Nie oznacza to, że w Soulcalibur VI nie ma żadnych nowych elementów, wiesz! Na przykład nowicjusz Grøh – który, podobnie jak Darth Maul, ma podwójny miecz, który można podzielić na dwa miecze – jest przyjemnością do zabawy. Ma jeden z najfajniejszych ruchów w serii: za pomocą B + K możesz rozłożyć jego miecze i stanąć w postawie, a następnie jeśli naciśniesz A, wykonuje szybki, nisko-uderzający, potrójny z obydwoma mieczami. wirujący atak. W zasadzie będzie jak blender. Pyszne. Nowością jest także Azwel, nowy finałowy boss. Ten alchemik posiada odłamki zarówno Soul Calibur, jak i złego Soul Edge, wywołując w ten sposób unoszące się w powietrzu przejawy magicznej broni. Nie poświęciłem mu jeszcze dużo czasu, ale ma kilka absurdalnie przerysowanych ruchów, które są więcej niż godne tytułowego bossa.

biały Wilk

Geralt z Rivii – tak, ten gość z Wiedźmina, tak – to nowa postać w Soulcalibur VI; coś, co zawdzięczamy tradycji, że każda nowa główna część Soulcalibura musi zawierać jedną lub więcej szalonych postaci z zewnątrz. Dobra tradycja, jeśli mnie pytasz; taki, który gościnnie gościł Link (Zelda), Heihachi (Tekken), Ezio Auditore (Assassin’s Creed), Kratos (God of War), a nawet Darth Vader z Gwiezdnych Wojen. Czego nie kochać? Pomimo tego, że nie jest fanem Wiedźmina (Elric był tam pierwszy), Geralt jest doskonałym dodatkiem do siatki. Nie tylko dlatego, że jest dobrym szermierzem, ale dlatego, że za pomocą miernika duszy może wykonywać specjalne ataki ogniowe, które potajemnie rozprawiają się z nim o wiele bardziej wyjątkowym i fajniejszym później, niż na to zasługuje. Miły dodatek.

Notoryczny

Pod względem nowej mechaniki szczególnie uderzający jest Reversal Edge. Każdy, kto zna system starć Injustice, będzie wiedział, jak to działa tutaj: Reversal Edge zapewnia również wizualnie ekscytujący moment przerwy, w którym dwaj gracze muszą grać w kamień-papier-nożyce, aby zobaczyć, kto ma drugi . uderzenie w jego soflicker. Osobiście nie jestem zbytnio tego fanem – myślę, że efekt spowolnienia ruchu odbiera rozmach meczu – ale dodaje efektowną opcję defensywną do gry znanej z przeciętnych opcji defensywnych. Fakt, że ten ruch nie kosztuje metra i można go użyć za pomocą jednego przycisku, zapewnia również, że jest to faktycznie użyteczna opcja. Więc jakoś myślę, że jest w porządku, aby to tam mieć, chociaż pytanie brzmi, jaki wpływ to pozornie łatwe narzędzie będzie miało na równowagę konkurencyjną gry.

I i i

Z jednej strony jestem zakochany w Soulcalibur VI. Bo cóż, to nowy Soulcalibur… I jest dostępny na dzisiejszych platformach. I wszyscy moi dawni ulubieńcy powracają. I znów za grafikę można umrzeć (zwłaszcza na poziomach, na których zachodzi słońce). A do tego sporo zawartości dla pojedynczego gracza w postaci dwóch znaczących trybów fabularnych. A piersi Ivy wciąż są gigantyczne. I to jest Soulcalibur; moja ulubiona seria bijatyk po Smash Bros. i Street Fighter! Ale żeby być uczciwym, czuję też lekkie rozczarowanie. Obsada jest zaskakująco mała. Jest tylko dwóch przybyszów. Grafika jest ładna, ale nie śmiesznie piękna (jak zawsze wcześniej). Dwa tryby dla jednego gracza są powtarzalne i nudne, z dużą ilością tekstu i nieruchomych rysunków zamiast fajnych przerywników. A gdzie jest moja główna Setsuka? Cholernie tęsknię za jej podskakującymi kamizelkami.

Wniosek

WYNIK:

Soulcalibur VI to piekielna gra, ale trochę przypomina Przebudzenie Mocy z serii Soulcalibur: skupia się głównie na zapewnieniu, że to „naprawdę Soulcalibur, chłopaki!”. I to jest miłe, ale jest też bardzo bezpieczne. Nic nowego się nie dzieje. Nie dziwi. To stare wino w nowych butelkach. I to jest w porządku dla konkurencyjnej gry walki, takiej jak ta, w której podstawowy system walki (który działał idealnie przez dwadzieścia lat) jest ważniejszy niż wszystkie dzwonki i gwizdki. Ale jakoś niepokojący jest brak ambicji. Tak więc zamierzam grać w tę grę z dużą zabawą i pasją w nadchodzących latach, ale potajemnie mam nadzieję, że cząstka siedem będzie miała trochę więcej nudów… eee, piłek. Soulcalibur VI to piekielna gra, ale jest trochę jak Przebudzenie Mocy z serii Soulcalibur: chodzi głównie o zapewnienie, że to „naprawdę Soulcalibur, chłopaki!”. I to jest miłe, ale jest też bardzo bezpieczne. Nic nowego się nie dzieje. Nie dziwi. To stare wino w nowych butelkach. I to jest w porządku dla konkurencyjnej gry walki, takiej jak ta, w której podstawowy system walki (który działał idealnie przez dwadzieścia lat) jest ważniejszy niż wszystkie dzwonki i gwizdki. Ale jakoś niepokojący jest brak ambicji. Więc zamierzam grać w tę grę z dużą frajdą i pasją w nadchodzących latach, ale potajemnie mam nadzieję, że cząstka siedem będzie miała trochę więcej nudów… eee, piłek.