4 maja obchodzony jest dzień Gwiezdnych Wojen, jak co roku. Aby to uczcić, Disney + otrzymuje na swoją platformę, dwa miesiące przed terminem, „The rise of Skywalker”, dziewiątą część sagi serii. To znaczy ten, który składa się oryginalna trylogia, trylogia prequelow z lat 90. i wreszcie niedawna i kontrowersyjna trylogia prowadzona przez JJ Abramsa i to zrodziło się z woli Disneya, nowego właściciela Lucasfilmu, by wskrzesić sagę.

Jest to niezwykłe z dwóch powodów. Po pierwsze, po raz pierwszy film tej wielkości przeszedł niemal bezpośrednio z kin do konsumpcji strumieniowej w ramach subskrypcji. Jedynym pośrednim krokiem było małe okienko eksploatacji wynajmu w VOD, w Movistar+. Tymczasem DVD i Blu-Ray, coraz bardziej skompresowany i mniej odpowiedni rynek, jest zdecydowanie odłożony na bok: podobnie jak kinowe wydania innych wydań Disneya, formaty krajowe zostały opóźnione z powodu pandemii. Początkowo zaplanowany 22 kwietnia przeszedł na 4 maja, dzień „Gwiezdnych wojen”a następnie zostało opóźnione w nieskończoność.

Pełna saga Skywalker w jednym miejscu. Ciesz się wszystkimi 9 filmami, w tym Star Wars: The Rise of Skywalker, 4 maja tylko na #DisneyPlus pic.twitter.com/7iNqefjZwd

– Disney + Hiszpania (@DisneyPlusES) 27 kwietnia 2020

Drugim powodem, dla którego ta sytuacja jest niezwykła, jest oczywiście to, że nigdy taka premiera, jeden z najbardziej dochodowych filmów roku (siódmy w międzynarodowej kasie, z nieco ponad miliardem dolarów w kolekcji), z ich życiem domowym w trakcie pandemii. Oznacza to, że wysoki procent światowej populacji jest zamknięty w swoich domach.

Ale… czy to pandemia, która doprowadziła do tej decyzji z powodu trudności, jakie nakłada na przemysł filmowy i która zmusza na przykład do opóźniania premier – zaczynając od tych samego Disneya? Lub wręcz przeciwnie, Jest to manewr Disneya, aby wykorzystać okoliczności kwarantanny związane z pandemią i dać dodatkowy impuls swojej platformie Disney +?

Potrzeba lub strategia

Czy to eksperyment biznesowy, czy decyzja wymuszona okolicznościami, jest jeden niuans, który jest jasny: tylko Disney może sobie na to pozwolić. Po raz pierwszy w historii rozrywki firma ma do dyspozycji absolutnie wszystkie ogniwa w łańcuchu produkcyjnym i dystrybucyjnym z filmu. To znaczy produkcja, dystrybucja w pomieszczeniach i dystrybucja krajowa.

Po raz pierwszy w historii rozrywki firma ma do dyspozycji absolutnie wszystkie ogniwa łańcucha produkcji i dystrybucji

Na przykład Netfix próbował zaatakować jeden z tych linków po kontrolowaniu jednego od nich. Ale jego wysiłki produkcyjne i dystrybucyjne poza własną platformą filmów, takich jak „Rzym” czy „Irlandczyk”, nie są postrzegane, jak przy okazji premiery filmu Scorsese, jako konieczność objęcia wszystkich etapów życia. filmu. Jest to raczej konieczne żniwo (realizacja kinowa), aby osiągnąć większe dobro, z powodów bardziej propagandowych niż autentycznego zainteresowania objęciem wszystkich etapów biznesu (w takim przypadku wypuszczenie kinowe jest konieczne, aby uzyskać nominację. Oscara).

Przypadek Disneya jest inny, ponieważ Disney to przede wszystkim firma produkcyjna, ze wszystkimi konsekwencjami, których chcesz. Disney produkuje filmy, to znaczy kontroluje zalążek produktu i stamtąd jego macki rozciągają się, aby dosłownie wejść z własną platformą -bez zależności od dystrybutora: teraz Disney jest firmą, która kontroluje kanał dystrybucji – w domu widza. Internet pozwala ominąć ostatniego pośrednika, czyli handel detaliczny, który do niedawna stał pomiędzy fizycznym produktem przeznaczonym na rynek krajowy a widzem, który kupił VHS, DVD lub Blu-Ray.

Kalendarz pełen wątpliwości

Można się zastanawiać, czy to zjawisko może wystąpić w innych filmach Disneya. Natychmiastowa odpowiedź brzmi nie: po prostu, eRozmiar i komercyjny zasięg „The Rise of Skywalker” nie ma sobie równych w żadnym innym najnowszym filmie firmowymz wyjątkiem „Avengers: Endgame”, który zakończył swój zwykły cykl wydawniczy rok po pierwotnej premierze i jest teraz, zgodnie z planem, jednym z okrętów flagowych Disney+.

Jest jeszcze jeden poprzedni przypadek: „Naprzód”, który koronawirus zmusił do pospiesznej premiery na Disney+ (tylko w Stanach Zjednoczonych), pomijając całą eksploatację na DVD i Blu-Ray. I chociaż nie ma konkretnych danych na temat tego, ile Disney stracił niezależnie od tego okna, szacuje się, że film, który miał przynieść rozczarowujące wyniki kasowe, przeszacował jego nakład dzięki naciskowi Disney +, więc natychmiast, korzystając z promocja przeprowadzona dla najnowszego wydania kinowego.

Ale podobnie jak inne firmy produkcyjne wymuszone okolicznościami, firma zdecydowała się przenieść niektóre ze swoich przyszłych wydań na teren stricte cyfrowy. Mówimy o „Artemis Fowl”, filmie, który w różnych formach był rozwijany przez dziesięciolecia, a który zakończył się zrezygnowaniem z zaplanowanej daty 29 maja i przeniesieniem na 12 czerwca, bezpośrednio na Disney+. Pozostałe filmy zostały tymczasowo opóźnione o kilka miesięcy lub nawet dłużej i prawdopodobnie będą miały dalsze opóźnienia. Na przykład, „Mulan” był nadzieją Disneya na chiński rynek: jego pierwotna data 27 marca została przesunięta na 24 lipca. Ale najprawdopodobniej zobaczymy, że Mulan znowu zostanie w tyle, chyba że Disney będzie skłonny ponosić straty.

I wiele innych: „Czarna Wdowa” 6 listopada (pierwotnie 1 maja); „Dusza” 20 listopada (pierwotnie 19 czerwca); „Wolny facet” Foxa z 11 grudnia (pierwotnie 3 lipca) … lista jest nieskończona i w przypadku filmów Marvela opóźnienie wymusza również ruch wszystkiego, co następuje. Nawet między firmamiSony ogłosiło, że opóźnia swój trzeci film o Spider-Manie, co spowodowało, że „Doctor Strange in the Multiverse of Madness” przesunął datę premiery.

W tej chwili sytuacja wydaje się wystarczająco niestabilna, a harmonogram wydania to prawdziwy domek z kart, aby Disney rozważył powtórzenie eksperymentu. Ale prawda jest taka, że ​​prognozy dla rynku krajowego, ze sprzedażą spadającą od ponad dekady, mogą doprowadzić firmę do ponownego przemyślenia gry, zwłaszcza teraz, gdy ma platformę tak rozpowszechniony jak Disney +.

Ale czy to się opłaca?

Przypomnijmy, że dzięki tej sztuce pojawienie się „The rise of Skywalker” na Disney + wyprzedziło harmonogram. Oczekiwano, że będzie na platformie, jeśli nastąpiło to zgodnie z tradycyjnymi czasami, około lipca, ponieważ siedem miesięcy to zwykłe okna eksploatacji. Oznacza to, że zrezygnowano z kilku tygodni dochodów, z franczyzą, która ma również bardzo znaczący rynek fanów, która nabywa film, gdy tylko zostanie wprowadzony na rynek krajowy, i być może, jeśli jest w Disney + decydują się nie kupować DVD lub Blu-Ray.

Ale jest też to, że dochód „Wzrostu Skywalkera” nie był tak komfortowy, jak w przypadku innych filmów z sagi: jeśli przyniósł miliard dolarów, może to oznaczać około połowy korzyści netto dla Disneya. Oblicza się, że do 275 milionów dolarów budżetu produkcyjnego można dodać kwotę ponad stu milionów wydatków na marketing, to znaczy istnieje poduszka w postaci stu milionów zysku. Ale… czy film naprawdę jest tak potężny, że przyciąga nowych subskrybentów Disney + deszcz – jak to prawdopodobnie miało miejsce w przypadku „Onward” –? Biorąc pod uwagę słaby odbiór krytyków i powszechne rozczarowanie fanów, wydaje się to wątpliwe.

Z czego możemy wywnioskować, że korzyści, jakie Disney odniesie dzięki tej oczekiwanej premierze na swojej platformie streamingowej, są raczej niewielkie i że zrobił to wymuszony okolicznościami nieuniknionego opóźnienia uruchomienia na Blu-Ray i DVD. Jeśli napotkasz powódź nowych subskrypcji na swoją platformę streamingową, wydaje się oczywiste, że powtórzą się one w przyszłości wraz z kolejną świetną premierą. Ale… w jakim stopniu chcą podjąć ryzyko?