Rok 2019 przyniósł wiele zmian w życiu streamerów gier wideo, ponieważ dominacja Twitcha zostaje obalona przez kilka innych platform. Nie ma jednak żadnej pewności, że wszyscy gracze na pełen etat zrobią dobrze, aby zreorganizować rynek.

Dziesięć lat temu uznaliśmy, że prawie nie do pomyślenia jest, aby ktoś mógł zarabiać na życie po prostu poprzez mediację sposobu, w jaki gra. Chociaż może się to wydawać osobie z zewnątrz, że to jest życie streamera, w rzeczywistości, gdy zawód staje się coraz bardziej publiczny, staje się on coraz bardziej złożony, stresujący, a jednocześnie coraz bardziej ryzykowny dla kogoś zarabiać na tym w pełnym wymiarze godzin. Jednak wiele osób chce się z tego utrzymać na wiele sposobów, a po pewnym czasie nie chodzi już o widzów, ile o magia liczb.

Ninja na czele

Ubiegły rok przyniósł ogromne zmiany na rynku strumieniowania, ponieważ Microsoft rozpoczął poważną reorientację rynku, zatwierdzając w Mixerze największego streamera gier wideo, Tylera „Ninja” Blevinsa. Jessica Blevins, żona i menedżerka Ninja, powiedziała wkrótce po zerwaniu z Twitchem, że pieniądze nie były głównym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o zmianie; po prostu firma zawarła z nimi bardzo niekorzystną umowę, nie pozwalając im na właściwe zbudowanie własnej marki, przez co byli już w konflikcie ze swoimi sponsorami.

Wizerunek, jaki kreśli wokół siebie producent treści, umowy, które zawiera, są niezwykle ważne, ponieważ mogą zapewnić im stabilne utrzymanie.

Jeśli ktoś wyobraża sobie swoją przyszłość jako pełnoetatowy streamer, zdecydowanie powinien wziąć pod uwagę, że musi zawrzeć wiele umów ze sponsorami, studiami, firmami i samymi platformami, na których pracuje.

Po ogłoszeniu Ninja do mapy został dodany Mixer, a wielu twórców treści uznało, że warto się na niego przełączyć, ponieważ mogli spodziewać się mniejszej konkurencji na nowych, niezbadanych terytoriach, ale musieli też liczyć się ze znacznie węższą publicznością odwiedzającą Platforma. . Mimo to wielu zdecydowało się na zmianę, jak na przykład Michael „Shroud” Grzesiek, który również przeszedł na Mixera, ale wiele większych nazwisk również przeniosło się na Facebooka czy YouTube.

Obustronnie korzystne współistnienie

Kotaku wypowiedział się na ten temat w kilku źródłach branżowych, z których być może możemy uzyskać nieco wyraźniejszy obraz tego, dlaczego warto przekazać niektórym producentom treści, podczas gdy dla innych ten sam ruch oznacza zaryzykowanie ich istnienia. Mówcy, którzy proszą o nieujawnianie ich nazwisk, powiedzieli, że Twitch zaoferował Ninja 15 milionów dolarów rocznie na pobyt, wszystko w ramach trzyletniego kontraktu. Facebook i Mixer również wzięły udział w przetargu na wyłączność, który ten ostatni ostatecznie wygrał, prawdopodobnie za około 20 milionów dolarów.

Ta kwota na pierwszy rzut oka brzmi niesamowicie i pojawia się pytanie, dlaczego warto, aby firma wydała tak dużo na jedną osobę? Devin Nash, CEO organizacji e-sportowej CLG, a także dyrektor marketingu w firmie streamingowej o nazwie N3rdfusion, daje bardzo prostą odpowiedź na to pytanie: wciąż jest tańszy niż jakikolwiek inny interfejs.

„Czy warto, żeby Microsoft tyle płacił, bo o ile więcej kosztowałoby go to w mediach? Ile więcej kosztowałoby wydawanie minut reklamowych w telewizji, wypożyczanie billboardów, kupowanie reklam online? To byłoby znacznie więcej pieniędzy”.

Nie dziwmy się więc, że Microsoft jest gotów zapłacić poważne sumy za streamera takiego jak Ninja – który ma około 20 milionów obserwujących. Choćby dlatego, że mogą za pomocą tego promować nie tylko własny interfejs, ale także swoje gry, konsole, a nawet produkty związane z Windowsem w przypadku dobrze przeprowadzonej współpracy.

Streamuj zamiast TV

Ale co ryzykują streamerzy, gdy się zmieniają, ponieważ pozornie prosta decyzja polega na przejściu na mniej zatłoczoną platformę zamiast pełnego treści Twitcha, który chce odnieść większy sukces. Według Ryana Morrisona, szefa agencji zajmującej się e-sportowcami i grypą, nie jest to takie proste:

„Użytkownicy Twitcha postrzegają platformę jako swój telewizor. Nie ma bardziej wszechstronnego internetu, tylko Twitch. A każdy kanał na Twitchu jest jak telewizor. Sprawa wygląda tak: był twoim ulubionym programem Ninja? Cóż, to zostało usunięte „Ale nie wyrzucasz swojego telewizora, aby kupić inny, który złapie twój nowy program. Po prostu szukasz kolejnego programu.

Potwierdza to fakt, że Twitchen buduje społeczność fanów dla każdego gracza na czacie, mają własną subkulturę, której nie można importować z chwili na chwilę do innego interfejsu. Zmienione w ten sposób nawyki konsumenckie stawiają streamerów w zadziwiająco trudnej sytuacji, ponieważ nie mogą oczekiwać, że ich społeczność bezwarunkowo podąży za nimi na inną platformę.

Tam, gdzie tnie się drewno, spadają wióry

Chociaż warto przyjąć duże pieniądze na Ninja lub Całun, ponieważ może to również zapewnić stabilność finansową na jego kanale, śledząc ich mniej niż Twitchen; w międzyczasie w przypadku mniejszego kanału zmiany te rzeczywiście mogą poważnie zagrozić jego przetrwaniu.

Siefe Awade był jednym z pierwszych producentów treści, którzy w 2016 roku podpisali kontrakt na wyłączność z usługą Mixer. Platforma pomogła jego kanałowi w rozwoju i nie miał pomysłu na opuszczenie swojej społeczności i interfejsu, któremu zawdzięcza swój sukces. Po tym, jak Microsoft ogłosił, że osiągnęli porozumienie z Ninja, ich stosunek do Awade całkowicie się zmienił. Powiedzieli, że chętnie przedłużą jego umowę, ale warunki zostały całkowicie zmienione, co pogrążyłoby twórcę w finansowej niepewności. Negocjacje ostatecznie nie przyniosły rezultatów, więc streamer już pracuje na Facebooku.

Nie jest to bynajmniej przypadek wyjątkowy, gdyż kilku producentów treści zgłaszało, że po przeniesieniu zachowanie przedstawicieli Mixera zmieniło się całkowicie, w zasadzie goniąc za niezbyt wartościowymi dla nich twórcami. Według innego anonimowego źródła wewnętrznego dzieje się tak dlatego, że po prostu zmieniły się priorytety firmy;

zamiast próbować dogonić lidera rynku Twitch pod względem wolumenu, wolisz stworzyć szereg starannie dobranych streamerów, które pasują do wizerunku Microsoftu.

Mniej promując mniejsze kanały i zawierając z nimi więcej niekorzystnych umów, znacząco zmniejszą swój zasięg, a potem mogą łatwo argumentować na kolejnym procesie, że twórca nie może pokazać odpowiedniej oglądalności, tworząc pułapkę 22, że to bardzo trudno wyrwać się ze streamera, który wciął się w całość tak, że chce po prostu transmitować gry do tych, którzy są go ciekawi.

Noc dziko pachnie pieniędzmi

I tutaj możemy wrócić do tego, o jakim młodym zawodzie mówimy. Zasadniczo możemy śledzić kariery pierwszej generacji streamerów, z których wszyscy muszą uczyć się w podróży, że gra nie jest wystarczająco dobra i przyjemna, a także muszą uważać na biznesmena.

Widzieliśmy już wcześniej, jak niesamowite pieniądze już krążą na tym rynku i wtedy nieuchronnie pojawiają się hieny.

Większość twórców ma umowy z jakąś agencją, która poprowadzi do nich sponsorów i sprowadzi umowy pod dach. Oznacza to, że sami producenci treści często nawet nie komunikują się bezpośrednio z firmą zamawiającą, a jedynie z agencją, co jest zrozumiałe, bo chyba wszyscy pozostawilibyśmy to zawodowcom, by ślinić się na kontrakty. Ale nie ma agencji, która masowo to nadużywa.

Według wspomnianego już Devina Nasha, jest on znanym artystą, który kiedyś zgodził się na sponsoring w wysokości 10 000 dolarów – każdy z nas pewnie by to zrobił, bo mówimy o ponad 3 milionach dolarów. Jak się później okazało, zleceniodawca zapłacił za promocję 100 tys. dolarów, ale agencja maklerska – korzystając z faktu, że ich klient nie sprawdzał umów – włożyła mu do kieszeni pozostałe 90 tys. Odjęli nawet własną nagrodę od 10 000 dolarów, które trafiły do ​​streamera, więc ostatecznie dostał dziewięć tysięcy na sto. Awade potwierdza również istnienie zjawiska:

„To skłania do kwestionowania wszystkiego. Właśnie tego najbardziej w tym nienawidzę. Po prostu myślę: „Jezu Chryste, a jeśli mam gdzieś 6 milionów dolarów i nawet o tym nie wiem?”

Są firmy, które mają już zasadę obiecywania poważniejszych sum agencji, które następnie mają większy wpływ na twórców, aby reklamowali produkt klienta.

Sklep mięsny

Ponieważ większość streamerów wciąż jest zapalonymi graczami, którzy zasadniczo nie myśleli o karierze na początku swojej kariery, prawdopodobnie będą polegać na bardziej rutynowych graczach rynkowych przez długi czas. Niemniej jednak możemy oczekiwać, że gwiazdy zawodu oddadzą głowę dalszym transferom, ponieważ z biegiem czasu istnieje wiele wymian aktualizacji numerów śledzenia dla bezpieczeństwa finansowego i wydaje się, że obecnie Mixer im to zapewnia.

Wielu powiedziało, że jako producent treści zasadniczo nie mają wolności, ponieważ nawet jednodniowa przerwa spowoduje utratę wielu subskrybentów. To stawia wiele osób na krawędzi wypalenia, ponieważ muszą nadawać ponad 12 godzin dziennie, często nawet grę, której wcale nie chcą, co jest poważnym obciążeniem psychicznym.

Microsoft prawdopodobnie zawrze kolejne umowy na wyłączność, ponieważ w 2019 r. tylko 2,6% wszystkich obserwowanych transmisji strumieniowych było obserwowanych na ich platformie, podczas gdy Twitch wynosi 61%. Mikser wyprzedzają też YouTube i Facebook, które również zaczynają od przewagi, bo od samego początku docierają do wielu osób, a ich stale ewoluujące algorytmy doskonale śledzą to, czego konkretny użytkownik jest ciekawy.

Chociaż Twitch wyróżnia się wysoko na tym polu, wewnętrzne źródło zauważyło, że platforma nie jest jednak opłacalna. Dzieje się tak również dlatego, że ich przychody z reklam są znacznie niższe niż można by oczekiwać przy takim dostępie, a z drugiej strony streaming nie pasuje jednoznacznie do profilu ich firmy macierzystej, Amazona.

W tym obszarze preferowany jest Facebook, Google, do którego należy YouTube, ale przede wszystkim Microsoft, ponieważ ich umowy ułatwiają promocję ich usług za pomocą streamerów, ale niewielu twórców potrafiłoby wiarygodnie włączyć promocję sklepu internetowego takiego jak Amazon do swoich praca.

Tak więc nadchodzący okres na pewno będzie ciekawy na tym polu, gdyż możemy spodziewać się poważnej wojny pomiędzy niektórymi graczami na rynku, co z kolei może oznaczać powstanie nowej generacji streamerów. Być może z bardziej świadomym działaniem.