Masz te wielkie, otwarte światy gier, w których prawie chciałbyś kupić dom i wcześniej przejść na emeryturę, aby cieszyć się tymi wszystkimi pięknymi środowiskami. W nowej sekcji Ulubione wirtualne światy, redaktor Michel co miesiąc wyróżnia jeden. Tym razem: Hyrule z The Legend of Zelda: Breath of the Wild.

Uwaga: Ten artykuł zawiera spoilery dotyczące świata gry Zelda: Breath of the Wild.

Do Breath of the Wild żadna z Zeldy nie miała naprawdę otwartego świata, z wyjątkiem The Wind Waker. Większość gier Zelda pozostawia ci swobodę przychodzenia i odchodzenia, ale często blokuje większość dróg, dopóki nie znajdziesz odpowiednich przedmiotów. Większość Zeld to również dość liniowe sprawy. Breath of the Wild, który pojawił się na Switchu i Wii U w zeszłym roku, przyjmuje zupełnie inne podejście. W rzeczywistości nie ma prawie żadnych innych gier, które są tak otwarte jak Hyrule w tej grze.

A jaki to wspaniały otwarty świat. Po krótkim, kilkugodzinnym wstępie na wzniesionym płaskowyżu, gdzie w zasadzie poznajesz wszystkie możliwości gry potrzebne do dalszej przygody, wypływasz z płaskowyżu w rozległy świat. Od tego momentu możesz przyjeżdżać i wyjeżdżać, gdzie tylko chcesz, podejmować wyzwania we własnej kolejności i zwiedzać wszystkie obszary we własnym tempie.

Atrakcja

Najmocniejszym elementem tego otwartego świata jest sposób projektowania różnych punktów orientacyjnych. Hyrule jest gigantyczne, ale szybko odkrywasz, że bardzo niewiele wydaje się naprawdę losowe. Niemal każde wzniesienie, góra, skała, wieża czy las znajduje się tam z jakiegoś powodu, często po to, by zwrócić Twoją uwagę. Możesz myśleć, że jako wolny ptak decydujesz, dokąd pójdziesz, ale te punkty orientacyjne mają nieodpartą atrakcję dla gracza, więc przeciętny poszukiwacz przygód z trudem trzyma się od nich z daleka.

Dobrym tego przykładem są Dueling Peaks, położone na wschód od środka mapy. Te dwa gigantyczne górskie szczyty są oddzielone ziejącą dziurą z rzeką i ścieżką pomiędzy nimi. Szczyty gór można zobaczyć z dużej części mapy, zwłaszcza gdy wypływa się z płaskowyżu startowego. Nie bez powodu, mimo swobody, jaką dysponują gracze, fora internetowe pełne są graczy, którzy jako pierwsi poszli w te góry. Nie jest to do końca przypadek, że wrogowie wokół tego obszaru są nadal dość łatwi do pokonania, a za górami znajdziesz również wioskę, w której otrzymujesz ważną misję główną.

Innowacyjnym elementem Breath of the Wild jest możliwość wspinania się na wszystkie góry, które widzisz w świecie gry. Dzięki temu Dueling Peaks można zbadać w całości – ale nie od razu. Grając w tę grę i zdobywając więcej wytrzymałości poprzez Kapliczki, możesz później wrócić do Szczytów i eksplorować je od stóp do głów, aż naprawdę nie będą już mieć przed tobą tajemnic. Podczas zabawy coraz lepiej poznajesz ten świat.

poszukiwacz

Hyrule jest pełne niezliczonych pysznych miejsc takich jak ta. Wioski emanują przytulnością i poczuciem „domu”, możliwego dzięki pięknej muzyce. Pomyśl tylko o staro-japońskiej wiosce Kakariko lub słonecznej i oszałamiającej wiosce Rito. Jeszcze lepsze jest to, że wiele z tych pięknych obszarów nie jest nawet ważnych dla głównej historii. Na przykład na południowym zachodzie świata gry można znaleźć obszar tropikalny, w tym bagienną dżunglę, ukrytą świątynię i kompletną plażową wioskę w postaci Lurelin Village. Ponieważ nigdy nie musisz tu przyjeżdżać po główną historię, łatwo jest przeoczyć całą okolicę. Czuje się jeszcze lepiej, gdy sam odnajduje się wioskę. Podczas gry naprawdę czujesz się jak odkrywca.

W grze są nawet całe wyspy, których nigdy byś nie odkrył, gdybyś skupił się tylko na głównej fabule i nie dał upustu odkrywcy w sobie. Na przykład możesz trafić na wyspę Eventide, która leży gdzieś na oceanie, gdzie zabierane są wszystkie twoje rzeczy i musisz przeżyć, tak jak bohater Lost of Castaway. Gra jest wypełniona pięknymi, pocztówkowymi obszarami, od tajemniczych, mglistych lasów Wielkiego Lasu Hyrule po prawie nieziemskie filary otaczające płaskowyż Thundra.

Prawdziwy świat

Wisienką na pysznym torcie o nazwie Breath of the Wild jest to, że ten Hyrule jest spójny, jak prawdziwy świat, który gdzieś istnieje. Liczne trawniki i na pierwszy rzut oka puste równiny nie są nudne, ale wzmacniają realizm, że przez długi czas jesteś w drodze do pewnych miejsc, wabiąc góry w oddali. Na północy Hyrule masz śnieg, na południowym zachodzie prawdziwą pustynię. Świat gry nie jest tak ogromny tylko po to, by wydłużyć czas gry, ma funkcję: Hyrule czuje się realnie, świat gry oddycha.

Kiedy po długiej wędrówce w końcu znów znajduję wioskę lub stajnię z łóżkami gościnnymi, mam wrażenie, że robię sobie przerwę. Wrzucam trochę jedzenia do ognia, rozmawiam z innymi poszukiwaczami przygód, którzy tam odpoczywają i ucinam sobie drzemkę. Potem czuję się naładowany na nowy dzień, gotowy do podróży w inne nieznane miejsce. Hyrule z Breath of the Wild żyje i jako gracz w nim żyjesz.

Ulubiony serial o wirtualnych światach

07/06 Skyrim

12/07 Czy kolejna niespodzianka