W 2004 roku Larry Page twierdził, że Google nie zrobił tego, co zrobiły inne portale wyszukiwania: nie wyświetlały własnych treści na innych stronach internetowych. Jesteśmy w 2020 roku i współzałożyciel tej firmy powinien być może zrewidować te wypowiedzi, ponieważ w rzeczywistości trend Google jest tym, który Page krytykował lata temu.

Potwierdza to badanie The Markup, w którym po przeanalizowaniu 15 000 „popularnych wyszukiwań” doszli do wniosku, że 41% wyników pojawiających się na pierwszej stronie prowadzi do własnych produktów Google, który coraz bardziej zamyka Cię w swoim ekosystemie. Producenci i dostawcy treści skarżą się w miarę postępu dochodzeń w sprawie zachowań antykonkurencyjnych.

Z jednej strony wspaniały poszukiwacz, z drugiej niepokojący

Google to twój przyjaciel. Ta metafora, która stała się ostatnio popularnym powiedzeniem, jest odzwierciedleniem epoki, w której możemy znaleźć odpowiedź na każde pytanie lub potrzebę za pomocą połączenia internetowego i tej wyszukiwarki: jej zachowanie i precyzja są takie, że naprawdę stała się fantastyczne narzędzie do wszystkiego. rodzaj scenariuszy.

Sztuczna inteligencja stojąca za wyszukiwarką, zwana BERT, ewoluowała, aby bardziej uwzględniać kontekst, a tym samym być w stanie rozszyfrować, czego naprawdę potrzebuje użytkownik, aby mu to dać nawet jeśli sam nie zadaje pytania dobrze.

Widzieliśmy to w przypadkach takich jak słynne „Aguanchu bi fri” w poszukiwaniu piosenki Queen, ale także w zaskakujących wyszukiwaniach i mylących danych, które sugerują, że Google prawie odgadł nasze myślenie. Cokolwiek zapytasz Google, bez względu na to, jak dziwne lub źle sformułowane jest pytanie lub wyszukiwanie, prawdopodobnie otrzymasz dokładne wyniki.

Ta cudowna, zapadająca w pamięć precyzja uczyniła wyszukiwarkę Google integralną częścią naszego życia: niektóre osoby używają Google jako paska adresu przeglądarki. Nie umieszcza „www.SamaGame.com” na tym pasku, ale ponieważ wyszukiwarka Google ma swoją stronę główną, wpisz „Engadget” w wyszukiwarce (lub „Engadget”, już opublikowany) i kliknij pierwszy wynik. Sprytny.

Wyniki z dużą ilością materiału do cięcia

Jednak dobra praca Google w tym zakresie została skażona szeregiem decyzji, które sprawiły, że firma coraz częściej promuje pewne wyniki zamiast innych. Tutaj reklama pochodzi od bohateraa jeśli wcześniej trudno było odróżnić wyniki sponsorowane od tych, które nie były (organiczne), to w ostatnim czasie sprawy komplikują się jeszcze bardziej.

Już w grudniu 2018 r. analiza tych technik wykazała, że ​​„ponad 50% osób w wieku od 18 do 34 lat nie potrafi odróżnić wyniku organicznego od reklamowego w Google„Inne badania twierdziły, że odsetek ten wynosił 60% na całym świecie.

Odsetek ten prawdopodobnie wzrósł, zwłaszcza po ostatnich próbach wykorzystania przez Google technik ciemnych wzorów, które w coraz większym stopniu kamuflują sponsorowane wyniki i mylą je z uzasadnionymi wynikami. Rozmawialiśmy o nich w Engadget, a kilka dni później Google wycofało się, aby uniknąć kontrowersji.

Powód, dla którego priorytetowo traktujemy własne wyniki, jest oczywisty: zwykle nie schodzimy zbyt nisko w wyszukiwaniach i widoczność pierwszych wyników jest niesamowita. Przeanalizowali to w Backlinko, gdzie wyjaśnili, po analizie danych CTR prawie 900 000 stron i pięciu milionów wyszukiwań, jak normalnie funkcjonuje użytkownik w tych procesach.

Prawie jedno na trzy kliknięcie w wyniki Google prowadzi do pierwszego wyniku (klikamy go bez zbędnych ceregieli), podczas gdy prawie dwa z każdych trzech kliknięć trafiają do jednego z pierwszych trzech. Trafność pozostałych wyników stopniowo maleje i tak naprawdę przechodzenie do drugiej (lub kolejnych) stron wyników jest bardzo, bardzo mało prawdopodobne, chyba że szukamy czegoś bardzo konkretnego.

Do tych technik dołącza kolejna, coraz bardziej uderzająca w ostatnich latach: wyszukiwarka Google nie wyświetla już tylko linków do ich produktów lub usług, aby odpowiedzieć na nasze pytania: wyświetla odpowiedzi z treściami od innych dostawców bezpośrednio na pierwszym planie dzięki czemu nie musimy nawet klikać linku, chociaż daje taką opcję.

Takie zachowanie zostało bardzo skrytykowane właśnie przez tych, którzy oferują te treści na swoich stronach internetowych. Google przechwytuje te akapity – często bez pytania o pozwolenie, jak mówią w The Markup – i używa ich bez kompleksów. Zachowanie zostało zatrzymane w Google France, a środek może rozprzestrzenić się na resztę Wspólnoty Europejskiej, która od jakiegoś czasu ma do czynienia z takimi antykonkurencyjnymi praktykami przez firmę Mountain View.

Technika trafia do coraz większej liczby sektorów, w które Google wkroczył z mocą. Nie odpowiada już tylko na ogólne pytania, ale przekierowuje do swoich usług, gdy jest zainteresowany. Dzieje się tak z zakupami, w przypadku której Unia Europejska po raz kolejny ukarała firmę grzywną w wysokości 2,42 mld euro, chociaż rywale Google’a wskazują, że nie było to zbyt przydatne.

Teraz dzieje się to z Google Flights i Google Hotels, które w 2019 roku przechwycone dwa razy więcej kliknięć niż tradycyjni liderzy branży, tacy jak Booking i Expedia. Inne firmy z branży turystycznej, takie jak Skift, odzwierciedlały obawy sektora dotyczące tego zachowania wyszukiwarki

Google chce, abyśmy znaleźli wszystko za jego pośrednictwem i coraz bardziej priorytetyzuje swoje usługi według badania The Markup, które przeanalizowało 15 000 popularnych wyszukiwań i doszło do zaskakującego wniosku: 41% wyników pierwszej strony prowadziło do produktów Google oraz do tych „bezpośrednich odpowiedzi, które są publikowane z informacjami skopiowanymi z innych źródeł, czasami bez Twojej wiedzy lub zgody”..

Odpowiedź Google

Publikacja tego raportu przyciągnęła wiele uwagi, a osoby odpowiedzialne za Google chciały wyjaśnić, że „uważamy, że metodologia jest błędna i niereprezentatywna“.

Rzecznik Google stwierdził: „Jesteśmy głęboko przekonani, że tworząc najlepsze środowisko wyszukiwania dla ludzi na całym świecie, zapewnimy większy ruch i wartość twórcom witryn i firmom każdej wielkości. Ta metodologia, która opiera się na niereprezentatywnej próbie wyszukiwań, jest błędna i myląca. Udostępnianie linków, pomaganie ludziom w przeformułowywaniu zapytań lub eksplorowaniu tematów oraz prezentowaniu szybkich danych nie został zaprojektowany, aby dać Google priorytet. Funkcje te leżą przede wszystkim w interesie użytkowników, co weryfikujemy poprzez rygorystyczny proces testowania. “

Oprócz tego Google podkreśla kilka dodatkowych punktów dotyczących metodologii. Na przykład „Treść AMP nie jest treścią Google„ lub fakt, że powiązane wyszukiwania mają priorytet dla własnych produktów. W tym sensie wyjaśniają,

„Jedną z rzeczy, na których bardzo się skupiamy, jest ograniczanie „ręcznych udoskonaleń”, czyli tego, jak często ktoś musi przepisywać zapytanie, aby znaleźć to, czego potrzebuje. Zwłaszcza na urządzeniach mobilnych przepisywanie/przepisywanie zapytania jest niepotrzebnie uciążliwe, dlatego mamy udoskonalenia typu „dotknij/kliknij”, aby ułatwić ludziom zrobienie tego. Nie ma to nic wspólnego z „utrzymywaniem ludzi w wyszukiwaniu”, a wszystko, aby pomóc im znaleźć to, czego naprawdę szukają, bez marnowania czasu na klikanie nieistotnych linków lub ponowne wpisywanie wyszukiwania. “

Google podkreśla również, że ta metodologia „nie uwzględnia porównania Google z innymi wyszukiwarkami, z których wiele stosuje podobne podejście pod względem zapewniają przydatne funkcje, które wyświetlają szybkie dane lub pomagają ludziom zgłębiać pokrewne tematy. ”

Istnieją alternatywy, uważaj na Neeva

Zainteresowanie tymi problemami spowodowało, że niektóre wyszukiwarki zyskują na popularności i na pewnym gruncie. Jednym z najjaśniejszych przykładów jest DuckDuckGoktóra znacznie wzrosła w ostatnich miesiącach, chociaż jej argument na rzecz ochrony prywatności został zakwestionowany.

Do innych znanych wyszukiwarek, takich jak Bing czy (prawie) zniknął Yahoo! wkrótce im zagrozi kolejna alternatywa, która jest bardzo inna za radykalne podejście.

To jest Neeva, wyszukiwarka opracowana przez byłych inżynierów Google, która skupi się dokładnie na nieoferowaniu sponsorowanych wyników. Jak wtedy będzie podtrzymywany? Łatwo: będzie wyszukiwarką płatności. Ten pojedynczy i szokujący pomysł prawdopodobnie nie zapewni mu dużego udziału w rynku, ale ci, którzy szukają gwarancji prywatności i „czystości” stron z wynikami, będą mieli atrakcyjną alternatywę w tym rozwoju. Taki, który, nawiasem mówiąc, wciąż jest w fazie rozwoju.

I podczas gdy nadchodzą te alternatywy, Google i inni giganci branży są obecnie pod lupą Kongresu Stanów Zjednoczonych. Sundar Pichai planuje spierać się, jak jego firma ma do czynienia z wielką konkurencją, ale podejrzenia o zachowanie antykonkurencyjne są jasne w procesie, w którym zadeklarują zarówno prezesi firm Alphabet, jak i Amazon (Jeff Bezos), Facebook (Mark Zuckerberg) i Apple (Tim Cook).

Unia Europejska od lat boryka się z tymi problemami, de facto niedawno ogłosiła, że ​​oskarży Amazon o wykorzystywanie danych od zewnętrznych sprzedawców do konkurowania z nimi. Giganci tacy jak Google też są narażony na różne badania za tego typu praktyki, ale prawda jest taka, że ​​mimo to wielu użytkownikom trudno jest przestać korzystać z wyszukiwarki Google.

Powód, jak powiedziałby Yoda, odpowiadając Luke’owi na pytanie, czy ciemna strona jest silniejsza, jest prosty: wyszukiwarka Google jest szybsza, prostsza, bardziej uwodzicielska. My, użytkownicy, naprawdę to lubimy, a Google o tym wie.